żyrandol z drewnianych korali.

Cześć!
Macie czasem tak że coś zobaczycie i tak Wam się spodoba, że po prostu musicie to mieć? U mnie tak było w przypadku tej lampy. Pierwszy raz jak zobaczyłam lampę z drewnianych korali wiedziałam, że taka zawiśnie u mnie w mieszkaniu. Fajnie, kiedy coś nam się spodoba i jest to w zasięgu naszej ręki. W przypadku tej lampy tak nie było. Zaczęłam szukać, przegrzebałam pół internetu, a może nawet cały? Nie wiele jest miejsc, gdzie można zamówić takie cudo. Większość z tych miejsc jest za granicą, a nawet jak zdarzało się w polskich sklepach to cena oscylowała w okolicach 1400 zl.  Ostatecznie doszłam do tego, że najłatwiej i najtaniej będzie jeśli zrobię ją sama. Bo to przecież takie proste będzie, zamówić cały karton korali, włączyć wieczorem film i nawlekać…. Tylko jeszcze najpierw trzeba znaleźć odpowiedni stelaż i wyliczyć ile korali będzie potrzebnych. Ze stelażem udało się za trzecim razem. Korale domawiałam tylko raz 😉
Ale efekt końcowy jak dla mnie jest zachwycający i uważam, że warto było nawlekać, poświęcając nie jeden wieczór, a dobrych kilka – sama już nie wiem ile.
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć, które rozbudziły we mnie chęć posiadania takiej lampy u siebie:
IMG_4713
żyrandol z korali
IMG_6017
lampa z korali
Moimi zdecydowanymi faworytami są lampy z pierwszego i ostatniego zdjęcia.
Taka lampa z surowych korali drewnianych będzie pasowała do wnętrz w stylu boho i skandynawskich. A tak naprawdę wszędzie tam, gdzie tylko uznamy, że wygląda dobrze i robi robotę 🙂

A teraz czas na instrukcję dla tych, którzy zachwycili się tak samo jak ja i pragną mieć taką lampę u siebie.

 korale.png
Do jej wykonania potrzebne będą:
stelaż o średnicy 20 cm  – 18,75 zł do kupienia TU
stelaż o średnicy 50 cm – 38,5 zł   do kupienia TU
• korale drewniane surowe o śr. 12 mm – 972 szt. – (13,53 zł – 100 szt.) do kupienia TU
• korale drewniane surowe o śr. 16 mm – 1242 szt. – (17,22 zł – 100 szt)  do kupienia TU
• korale drewniane surowe o śr. 20 mm – 432 szt. – (2,46 zł – 10 szt. )  do kupienia TU
• szpulka lnianych nici
• nożyczki
• igła z dużym oczkiem
• Ok trzech dobrych filmów – polecam Netflix 😉
• sporo cierpliwości
Koszt samych stelaży i korali to kwota 549,41 zł. Do tego musimy doliczyć koszt kuriera i nici. Całkowity koszt wyniesie, więc w granicach 600 zł. Czy to dużo? Tak i nie. Takie gotowe lampy kosztują powyżej tysiąca złotych i uważam, że to uczciwa cena za koszt materiałów i ilość pracy jakąś trzeba włożyć w jej wykonanie.
Jednak mimo wszystko mała kwota to też nie jest, ale jeśli lubimy otaczać się pięknem to warto zainwestować. W najprostszym pomieszczeniu taka lampa będzie wywoła efekt WOW! 🙂 
potrzebne
KROK 1 
Włączamy jakiś dobry film albo ulubiony serial. Bierzemy stelaż nr. 1 (zdjęcie powyżej). Środkowa część służąca zamontowaniu lampy na żarówce dzieli okrąg na 3 części. Na każdej z tych części zawiązujemy po 18 nici (czyli razem 54). Następnie zaczynamy nawlekać korale licząc od góry w następującej ilości:
8 szt. korali o średnicy 12 mm
13 szt. korali o średnicy 16 mm
8 szt. korali o średnicy 20 mm
Żeby ułatwić sobie zadanie przydatna będzie duża igła z dużym oczkiem. Drewniane korale mają to do siebie, że często w środku nie są idealnie gładkie i może być problem z przewleczeniem samej nici.
Nawlekamy,  aż uzyskamy efekt z poniższego zdjęcia.
nawleczone korale
nawleczone korale leżące
 KROK 2.
Przywiązujemy nici do dużego okręgu (okrąg nr. 2 ze zdjęcia z potrzebnymi rzeczami) układając go w ten sposób, by wypukłą stroną był skierowany ku górze. Włączamy kolejny film i zaczynamy na nowo nawlekanie. Znowu licząc od góry:
10 szt. korali o średnicy 16 mm
10 szt. korali o średnicy 12 mm
KROK 3.
Uf! Już prawie koniec. Bierzemy ostatni okrąg (nr. 3 ze zdjęcia z potrzebnymi rzeczami) i przywiązujemy do niego poszczególne nitki.
Teraz pozostaje tylko zawiesić żyrandol i cieszyć się jego widokiem każdego dnia.
Na koniec jeszcze dwie kwestie, które trzeba rozważyć przed decyzją o wykonaniu takiej lampy:
1. Lampa taka jest dość ciężka, musimy więc być pewni, że nasz strop i sposób w jaki jest zamontowana podsufitka udźwignie taki ciężar.
2. Drewniane korale są drewnianymi koralami, nie przepuszczają więc światła, a jedynie przechodzi ono między nimi, wychodzi górą i dołem. Dlatego musimy zastanowić się jaką żarówkę zamontujemy w środku i czy na pewno lampa tego typu nadaje się do pomieszczenia, w którym wymarzyliśmy sobie, że będzie wisieć.
U mnie wisi ona w sypialni, gdzie nie potrzebuję specjalnie jasnego światła, a w suficie mam zamontowany hak, dlatego mogę spać spokojnie, że całość nie spadnie nam w środku nocy na łóżko.
A prezentuje się ona tak:
lampa z drewnianych korali DIY
żyrandol z drewnianych korali
lampa z drewnianych korali
drewniany żyrandol
lampa drewniana w sypialni
lampa z korali w sypialni
Wg mnie warto było poświęcić kilka wieczorów na jej wykonanie. Jestem pewna, że będzie długo u mnie wisieć i prędko mi się nie znudzi. Jest kwintesencją wszystkiego co lubię. Jest surowa, drewniana, ma prosty kształt, ale jednocześnie jest mocno dekoracyjna.
 .
 .
 .
 .
 .
Zgadzacie, się ze mną, że robi klimat w sypialni? 🙂
 .
 .
 .
 .
 .
Jeśli podobał Ci się ten wpis, zainspirował Cię w jakiś sposób albo znasz kogoś komu może się spodobać to koniecznie udostępnij go dalej, żeby jak najwięcej osób mogło do niego dotrzeć 🙂 Zapraszam Cię również do śledzenia mojego instagrama klik!, gdzie codziennie staram się wrzucać kadry z mojego domu i życia 🙂 Zachęcam również do śledzenia mojego rocznego projektu na instagramie: 365 days door project
 .
 .
 .
 .
 .
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko,
 .
Joanna Król 

łazienka w stylu Vintage – inspiracje

Cześć!

Po dość długiej przerwie, w końcu zasiadłam do komputera żeby napisać dla Was post. I trochę dla siebie 😉 Ostatnio dużo się dzieje, odebraliśmy klucze od mieszkania, pochłonął nas remont, który już powoli powoli dobiega końca. W między czasie oficjalnie założyłam działalność, w związku z czym miałam sporo załatwiania i latania po urzędach, księgowych itd. Ale w końcu oficjalnie jestem na swoim, oficjalnie zajmuję się projektowaniem wnętrz i stylizacją mebli. Mam swoją własną stacjonarną pracownię (która również czeka na urządzenie). Poza tymi pochłaniaczami czasu robię projekt domu jednorodzinnego, przede mną pierwszy projekt home stagingowy, który mam nadzieję pokazać Wam na blogu i całkiem spora sterta mebli do odświeżenia. A w między czasie sterty czytanych książek, i rodzinne spacery w słoneczne dni, które pozwalają mi na chwilę zwolnić i nabrać oddechu. Powoli wszystko zaczyna nam się stabilizować, dni mam wypełnione do granic możliwości, ale tak lubię żyć najbardziej 🙂 Jednak o tym chcę Wam przynudzać, a pokazać łazienki w stylu vintage, czyli zbiór inspiracji do mojej własnej łazienki i moodboard do naszego maleństwa. Gotową łazienkę pokażę Wam jak już będzie w 100% gotowa.

Kiedy postanowiliśmy kupić mieszkanie, musieliśmy ustalić jak będziemy chcieli je urządzić. Na całe szczęście mamy z moim Fabianem podobny gust, więc nie było to trudne. Ja sama mam bardzo różnorodny gust, lubię przede wszystkim wnętrza oryginalne, nie przeciętne, inne. Zresztą wszystko w życiu takie lubię – wyróżniające się. Uwielbiam mieszanki stylowe, kolorystyczne, materiałowe i jednocześnie ponadczasowe. Lubię łączyć całkiem nowe z całkiem starym. Mój Fabian uwielbia czerń i beton. Oboje nie lubimy płytek na ścianach w łazience. Nie lubię trendów i ślepego podążania za nimi, bo zwykle kończy to się wnętrzami na jedno kopyto, które po pół roku nam się nudzą, a musimy dalej w nich funkcjonować. Popatrzcie na zebrane przeze mnie inspiracje:

dark-indsutrial-bathroom

 

18290119_10210206546012508_728042533_o

 

ed8303b9d221bfc33eceae0aa617d415

 

plytki-ceramiczne,big

 

tumblr_inline_n6au6dSTfi1rc89a3

 

czarna_deszczownica_w_bialej_lazience_w_stylu_klasycznym

 

012a6fc20da191e947458a8aec6950a4

 

bathroom-plank-wall-2B-1-2Bof-2B10-1

 

 

e1b8176d0219ebf3d2b65d0cf2896fdc

 

bathroom vanity 030

 

 

Dlatego urządzając naszą łazienkę, zdecydowaliśmy się wybrać materiały, które są trwałe i nas urzekają, a dodatkowo są klasyczne. Postanowiliśmy więc na podłogę położyć cementowe wzorzyste płytki, wannę obudować starym drewnem, a na ścianach położyć białe szkło (narożnik przy wannie) i beton. Drzwi zostają stare drewniane poniemieckie ze starymi klamkami, po ich dwóch bokach są drewniane nieruchome skrzydła drzwi pasujące drzwi, które od strony łazienki zostają odsłonięte, lecz pomalowane na biało i polakierowane. Całości mają dopełnić czarne baterie w stylu retro, tafla lustra o fantazyjnym kształcie zawieszona na łańcuszku, stylowe kinkiety oraz szklana lampa. Do tego takie smaczki jak stare żeliwne drzwiczki z maszkaronem do wodomierza (pomalowane proszkowo na czarno), żeliwny uchwyt na papier toaletowy i stara żeliwna półka kupiona na starociach. Ah i oczywiście pod umywalką nablatową stara szafka na fikuśnych nóżkach pomalowana w odcieniach niebieskiego farbami mineralnymi. Popatrzcie na stworzony przeze mnie moodboard:

moodboard łazienka łukasińskiego .jpg

Ja już nie mogę się doczekać efektu końcowego, a Wy? Lubicie takie łazienki w stylu vintage?

 

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

warsztat robienia perfum – perfume lab Mo. 61

Dzień dobry!

Lubicie dostawać prezenty? Bo ja bardzo, szczególnie takie, których się totalnie nie spodziewam. Dawno już takiego nie dostałam, żeby mnie całkowicie zaskoczył. Z Fabianem jesteśmy już razem ładnych kilka lat, znamy się na wylot i każda okazja do robienia sobie prezentów jest dość problematyczna, bo właściwie niczego nam nie brakuje w życiu codziennym, jak coś nam się podoba i uznamy to za potrzebne to po prostu kupujemy… mamy to szczęście, że możemy sobie na to pozwolić. Ale, przez to jest właśnie trudniej z prezentami. Zawsze musimy się bardziej nagłowić żeby zaskoczyć drugą osobę. I wiecie co? Dalej nam się to udaje. A w ostatnią gwiazdkę F. Już przeszedł samego siebie, bo dał mi w prezencie voucher na indywidualne warsztaty tworzenia perfum w Perfume Lab Mo. 61. I o tym dzisiaj chcę Wam opowiedzieć.

 

voucher Mo.61

Żeby wykorzystać voucher musiałam wybrać się specjalnie do Krakowa lub Warszawy, bo właśnie w tych dwóch miastach mieszczą się ‚labolatoria’. Wybrałam Kraków, i pojechałam na warsztat dopiero tydzień temu dlatego dopiero teraz Wam o tym piszę. Na wykorzystanie vouchera jest 3 miesiące, ale jeśli komuś nie pasuje to nie ma problemu żeby się dogadać i wykorzystać go jeszcze później. Nazwa Perfumerii pochodzi od adresu pierwszego laboratorium, które mieści się w Warszawie przy ul. Mokotowskiej 61.

ściana butelek z zapachami Mo.61

 

zapachy Mo.61

 

butelki Mo.61

 

 

Warsztat indywidualny jest prowadzony przez pracownika perfumerii i rozpoczyna się wykładem o historii perfum oraz o sposobach pozyskiwania zapachów. Po tym przystępuje się do wąchania mnóstwa zapachów, podczas którego cały czas toczy się rozmowa na ich temat. Te nuty zapachowe, które najbardziej nam się podobają odstawiamy na bok, a później wśród nich przeprowadzamy selekcję i komponujemy swój własny, unikalny zapach. Mateusz, który prowadzi krakowską perfumerię, ma szeroką wiedzę na temat historii perfum, ale i różnych zapachów. Wąchanie wszystkich tych niezwykłych nut zapachowych było bardzo ciekawym doświadczeniem. Dodatkowo atmosfera, francuska muzyczka w tle i te cudowne szklane brązowe apteczne butelki. Były to zdecydowanie dobrze spędzone godziny. Bardzo kreatywne, pobudzające zmysły i relaksujące. Polecam wszystkim!

butelka z brązowego szkła Mo.61

A żeby zabrać trochę tego wszystkiego ze sobą do domu, to stworzyłam  50 ml własnych unikalnych perfum. Musiałam również wymyślić dla nich nazwę, a że akurat był 18 dzień miesiąca, ja urodziłam się 18 to nazwałam je z francuskiego ‚dix-huit’.

butelka perfum Mo.61 - dix-huit

Głównymi zapachami w mojej kompozycji jest szafrandębowy mechróżowy pieprzzamsz i zapach ziemi po deszczu. Reszta pozostanie moją słodką tajemnicą. Jakkolwiek dziwnie brzmią nazwy niektórych zapachów, to pachną obłędnie. I nie wszystkie pachną tak jak nam się wydaje, że powinny. Nuta zamszu jak dla mnie zupełnie nie przypomina zapachu zamszowych butów, torebki czy kurtki, co jest spowodowane tym, że za zapach np. butów składa się również zapach kleju, nici, podeszwy itp.

Kończąc tę recenzję, wcale nie sponsorowaną, jestem oczarowana Perfume Lab Mo. 61 i cieszę się z kolejnego kreatywnego doświadczenia w moim życiu 🙂 Życzę Wam wszystkim tak samo udanych prezentów, wielu kreatywnych doświadczeń i udanej reszty tygodnia! 🙂

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

kalendarz na marzec

 

Dzień dobry 🙂

Nie mogę uwierzyć, że już marzec! Oczywiście znowu zorientowałam się zbyt późno, że już kolejny miesiąc i dlatego dopiero dziś daję Wam nowy kalendarz, na szczęście marzec to długi miesiąc! 😉 W przyszłym miesiącu obiecuję poprawę!

Dziś nie będę się rozpisywać. Zostawię Wam tylko kalendarz i lecę szperać po sklepach z meblami i tapetami, a jutro wpadnijcie na nowy post 🙂

Wersja z grafiką:

klik!

kalendarz Atelier marzec

 

i minimalistyczna:

klik!

kalendarz Atelier marzec

 

 

 

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłej soboty  Wam życzę , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

szukając swojego pierwszego własnego mieszkania?

Cześć,

W końcu nadszedł czas, że siedzę przy komputerze i mogę się zająć tym na co mam ochotę, bez terminu nad głową. Wniosek do PUP złożony, teraz pozostaje tylko czekać. Początkowo ten post miał dotyczyć poszukiwań inspiracji do urządzenia własnego mieszkania, ale jak zaczęłam pisać to stwierdziłam, że najpierw chcę się z Wami podzielić tym na co zwracaliśmy szczególną uwagę szukając mieszkania. Doświadczenie jakie zebrałam wielokrotnie się przeprowadzając (chyba z 9 razy Oo) pozwoliło mi już na etapie szukania mieszkania sporządzić listę warunków jakie MUSI spełniać to pierwsze nasze własne. Właśnie dlatego samo szukanie mieszkania zajęło mi ponad pół roku. Ale! Ale udało mi się znaleźć bliskie ideału. Bliskie, bo musieliśmy zgodzić się na kilka kompromisów i wydaje mi się, że uniknąć się tego nie da. Uważam natomiast, że i tak spełnia ono bardzo dużo naszych warunków. Gdybyście przymierzali się do kupna swojego  pierwszego mieszkania (podejrzewam, że po kupnie pierwszego człowiek jest już o wiele wiele mądrzejszy), polecam sporządzić sobie taką listę i przeczytać ją za każdym razem przed pójściem z wizytą w nieruchomości. U nas lista wyglądała tak:
konkretna lokalizacja – blisko parku, blisko moich rodziców, blisko przedszkola i sklepów, plus uważam, że to po prostu najładniejsza dzielnica naszego miasta 🙂 )
koniecznie stara kamienica z wysokimi sufitami – nie którzy pukali się w głowę, inni pytali dlaczego. więc tłumaczę – grube mury, a co za tym idzie niższa temperatura latem i brak ryzyka ugotowania się latem, wyższe sufity -> więcej przestrzeni, w nowych budynkach często nie ma piwnic, a jak są to malusie, i ostatnie a jedno z ważniejszych to to, że stare budynki już się ‚uklepały’, ziemia pod budynkiem zawsze pracuje, co może wpływać na konstrukcję, wprowadzając się do starego budynku widzimy wszystkie krzywizny i braki, natomiast wprowadzając się do zupełnie nowego budynku nie wiemy co się wydarzy. Mieszkając w krk wynajmowaliśmy mieszkanie, w którym mieliśmy pęknięcie przez całą długość mieszkania pod sufitem, wyprowadzając się, bo jak się wprowadzaliśmy to pęknięcie było w jednym pomieszczeniu, nie chcę nawet wiedzieć co jest teraz. Także reperowanie takich ubytków na bierząco nie ma zwyczajnie sensu, bo pęknięcia mogą się powtórzyć i pogłębić. Inny przypadek, który znam to wilgoć wychodząca na ścianie w sypialni sąsiadującej z łazienką, najprawdopodobniej robotnicy się spieszyli i zrobili nieszczelne rury. Od pół roku pół ściany w sypialni rozkute.
koniecznie 1 piętro ->  parter – ciągnie od piwnicy przez co mieszkania parterowe potrafią być naprawdę zimne, poza tym łatwiej się włamać i są dość ciemne. Wyżej niż pierwsze piętro bez windy z zakupami i dzieckiem, nie koniecznie, wnoszenie materiałów budowlanych, mebli, wszystko nagle staje się bardziej skomplikowane niż jest w rzeczywistości. Nie wspominając już o tym, że w pewnym wieku takie chodzenie po schodach jest zwyczajnie męczące 😉
 żadnego boiska ani placu zabaw za oknem -> co kto lubi, plac zabaw za oknem jest fajny, jak się ma dzieci, bo można wypuścić je na dwór i z okna mieć na oku, schody zaczynają się jak na tym samym placu zabaw bawi się gromada dzieci, a Twoje maleństwo chce spać, albo kiedy wieczorami zbierają się nieco starsi bywalcy z piwkiem w ręce i do późnych godzin nocnych podśpiewują. Inną zmorą też z mieszkania w krk, było to, że całe nasze osiedle było wyłożone kostką, a mieszkańcy o wszystkich porach dnia i nocy przemierzali pospiesznym krokiem dziedziniec w towarzystwie walizki na kółkach. Nikogo więc nie dziwił terkot kółek ani o północy, ani o 3 czy 5 nad ranem, natomiast wszystkim działało to na nerwy 😉
 balkon -> malusi, ale dobrze go mieć, szczególnie gdy dziecię uśnie letnią wieczorową porą, zawsze można wyjść, przycupnąć na niewielkim krzesełku z lampką wina i odetchnąć.
 miejsce parkingowe -> ooj przydatne. nie ma nic gorszego niż bieganie z dzieckiem pod pachą i dwiema torbami zakupów przez dwie ulice, bo wszystkie miejsca zajęte.
 •  sąsiedzi -> nam zdażyło się mieć sąsiada pod nami, któremu przeszkadzało w ogóle nasze istnienie jak tak sobie pomyśle, bo naprawdę nie robiliśmy nic nadzwyczajnego, mieszkaliśmy samo we dwójkę i dużo czasu spędzaliśmy poza domem, a w domu głównie spaliśmy i oglądaliśmy seriale ( ah te studenckie czasy)
usytuowanie mieszkania względem stron świata! -> choćby nie wiem jak mieszkanie było piękne i miało super niską cenę, w ciemnym mieszkaniu bez słońca jest po prostu smutno i ponuro. Człowiek to prosta istota, która potrzebuje słońca, więc zwracajcie uwagę jak jest usytuowane mieszkanie i mając też to na uwadze rozmieszczajcie funkcje pomieszczeń. Podczas poszukiwań naszego wymarzonego M. trafiłam na mieszkanie, które pomimo tego, że mieściło się na drugim piętrze, na tyle zaciekawiło mnie swoim rozkładem, że postanowiłam je obejrzeć. I rzeczywiście, mieszkanie miało fenomenalny jak dla mnie układ, ilość pomieszczeń się zgadzała, wszystko było tak jak powinno być, poza tym drugim piętrem i … tym że było potwornie ciemne. Okazało się później, że mieszkanie jest wystawione na sprzedaż już 6 lat! Właścicielom się nie spieszy ze sprzedażą, ale nie dziwię się, że nikt się na nie nie zdecydował.
Niby są to oczywiste rzeczy, ale wiem, że sporo osób nie zastanawia się nad nimi, a pózniej już po dokonanym zakupie, uświadamia sobie, że nie był to najlepszy wybór. Także kupujcie mieszkania Z GŁOWĄ i BEZ POŚPIECHU.
A tutaj  wersja rysunkowa, mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo robienie jej sprawiło mi sporo przyjemności 🙂
o-czym-pamietac-kupujac-mieszkanie
Hm. Widzę że się ciut rozpisałam. Bardziej niż się spodziewałam.  Ciekawi mnie też czy komuś z Was zdarzyło się popełnić błąd przy wyborze mieszkania, którego teraz żałujecie oraz na co Wy zwracaliście uwagę? Bo może ja o czymś nie pomyślałam, a powinnam? 🙂 koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzu!

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego tygodnia Wam życzę , Joanna Król

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

3 urodziny Tosi

Cześć!

Tydzień temu były 3 urodziny Tosi. Ciężko uwierzyć, że to już 3 (TRZY!) lata!

Gdyby ktoś 3 lata temu powiedział mi, że dziś będę tu gdzie jestem teraz to nie uwierzyłabym. Były to zdecydowanie najlepsze 3 lata z mojego dorosłego życia. Mnóstwo nieprzespanych nocy, mnóstwo chwil zwątpienia, ale do tego cała masa uśmiechów i nie zapomnianych chwil. Chwil, które już się nie powtórzą i nie wrócą. Dzięki Tosi nauczyłam się naprawdę cieszyć chwilą. Delektować momentem. Jeszcze większą radość niż kiedyś sprawia mi przygotowywanie różnych dekoracji i pieczenie ciastek, żeby te pojedyncze chwile uczynić jak najbardziej wyjątkowymi. Spotkanie rodzinne tradycyjnie odbyło się w jadalni, którą niektórzy z Was już widzieli, a Ci co ich to ominęło to zapraszam tutaj: metamorfoza jadalniNa codzień jadalnię ozdabiają bordowe zasłonki i inne dodatki w tym odcieniu, ale na kolory przewodnie urodzin wybraliśmy czerń i biel, dlatego też zmieniłam zasłonki na czarne, i dodałam kilka czarnych elemntów dekoracyjnych, takich jak papierowe rozety nad stolikiem czy pompony z bibuły w oknie. Jako podkładek na stół użyliśmy czarnego bloku technicznego. Jak widzicie większość dekoracji była wykonana z papieru, czyli niedrogo i efektownie. Nie mogło oczywiście zabraknąć balonów z helem, również w kolorze czarnym oraz białym w czarne kropki. Właśnie dlatego lubię i zawsze wszystkich namawiam na neutralną bazę w pomieszczeniach – wystarczy zmienić kilka dodatków, a pomieszczenie od razu zyskuje inny charakter. Zgodzicie się ze mną?

urodziny-tosi

 

czarne-balony

 

czarne-nakrycie-stolu

Na motyw przewodni wybraliśmy króliczka Miffy. Wiem, że połowa instagrama ma już tę lampę, ale Tosia uwielbia bajkę z Miffy w roli głównej i książeczki też. A ja lubię je tak samo bardzo. Dlatego w prezencie dostała lampę w rozmiarze XXL, maskotkę, spodenki i koszulkę z miffy, i również na zaproszeniach pojawiła się postać króliczki. Sami spójrzcie na uśmiech Tosi i dekoracje i oceńcie czy było warto siedzieć do późna i szykować to wszystko 🙂

ciasteczka-domki

 

ciasteczka-na-patykach-miffy

 

tosia-i-miffy

 

tosia-i-lucyna

 

tosia-z-wujem-i-ciocia

 

urodziny-tosi-stolik-ze-slodyczami

 

zaproszenie-urodzinowe-z-miffy

Ah no i oczywiście tort z Miffy w wykonaniu Słodkiej Dziurki klik!

tort Miffy.jpg

A jeśli podoba Wam się zaproszenie, to możecie je pobrać i uzupełnić. Ja zaproszenia drukowałam na zwykłym papierze i przyklejałam na czarny blok techniczny. Tosia w ramach swojego podpisu odbiła swój palec czarnym tuszem.

Link do pobrania tutaj:klik!

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego weekendu życzę , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

kalendarz na luty 2017

Cześć, cześć!

Kolejny miesiąc i kolejny kalendarz z grafiką M. HIPNER. W zeszłym miesiącu chyba Wam się spodobał, więc będzie kontynuowany. Z lekkim opóźnieniem, ale przed nami cały miesiąc, więc na pewno się przyda! W formacie a4, tak samo jak miesiąc temu ze sporą ilością miejsca na notatki. Tym razem w roli towarzysza kocur z wąsem. Pobierajcie i korzystajcie! Ślijcie dalej i udostępniajcie. Klikajcie lajki i wpadajcie pojutrze na urodzinowy Tosinowy post 🙂

Link do pobrania kalendarza z kocurem: klik!

kalendarz-z-kotem-atelier-rzeczy-ladnych-hipner-luty

A dla tych co wolą wersję minimalistyczną link tutaj: klik!

kalendarz-atelier-rzeczy-ladnych-luty-2017

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

Liebster Award

No Cześć!

Jak zwykle z opóźnieniem, ale wiecie jak to jest. Długi weekend, czas z rodziną, telefon i komputer pozostawiony gdzieś daleko. Teraz jeszcze spadł śnieg, więc w ogóle szał i radość. Porzuciłam wszystkie plany weekendowe związane z pracą na rzecz sanek i pierwszej wizyty w kinie z Tosiakiem. Zapowiadałam Wam posta, w którym opiszę Wam jak wyglądają moje przygotowania do projektowania nowego mieszkania. Plan w między czasie się zmienił, bo niespodziewanie zostałam wytypowana przez Agnieszkę z bloga Instrukcję Poproszę w zabawie Libster Award.liebster-award

Agnieszka pisze o wszystkich sprawach związanych z małymi dziećmi, jest zwolenniczką świadomego rodzicielstwa, chustonoszenia, rodzicielstwa bliskości, BLW, spania z dziećmi, długich spacerów i wszystkiego co dla naszych małych szkrabów najlepsze! Także wszystkich przyszłych rodziców i tych co są nimi od niedawna zapraszam do przyjemnej lektury 🙂

ingrained Regular.jpg

Czym jest Liebster Award?

Jest to wyróżnienie przyznawane blogerom przez innych blogerów, to sposób wyróżnienia i ma na celu promowanie ciekawych blogów. Zabawa zaczęła się gdzieś w Niemczech ok 2011 roku, od tego czasu nominowane zostały tysiące blogów – sama wyszukiwarka Google wyrzuca 463 tys. wyników.

By wykonać wyzwanie, trzeba spełnić kilka zasad:

 

  • Przede wszystkim, miło będzie jeśli podziękujesz osobie, która Cię nominowała, było nie było, jest to nie tylko wyróżnienie ale też miła reklama;
  • Po otrzymaniu nominacji, trzeba odpowiedzieć na 11 pytań;
  • Ułożyć 11 pytań;
  • Należy nominować kolejnych 11 blogów;
  • Nominowany blog powinien … no i tu są rózne wymagania w różnych źródłach:
    • powinien mieć mniej obserwatorów, likeów, subskrybentów niż Twój.
    • powinien mieć nie więcej niż 200/500/1000/5000 polubień/obserwatorów;
  • Nie wolno nominować bloga, który nominował Ciebie;
  • Autora nominowanego bloga należy o tym poinformować prywatną wiadomością lub mailem.

 

Także macie okazję dowiedzieć się co nieco o mnie, o czym być może wcześniej nie wiedzieliście 🙂

Oto moje odpowiedzi na pytania zadane przez Agnieszkę: 

1. Czym dla Ciebie jest pisanie bloga?

Przyjemnością. Uporządkowaniem myśli.

2. Co zainspirowało Cię do nadania takiej właśnie nazwy dla swojego bloga?

Słowo ‚Atelier’ z języka francuskiego znaczy pracownia. Kocham język francuski, Francję i wszystko co francuskie, a w przyszłości marzy mi się własne Atelier, w którym będę mogła przerabiać, odnawiać i tworzyć kolejne ‚rzeczy ładne’.

3. Trzy słowa opisujące twój blog to?

Kreatywny. Inspirujący. Osobisty.

4. Gdy byś mogła zmienić coś na swoim blogu, to co by to było?

Funkcjonalność strony. I częstotliwość dodawanych postów. Obie rzeczy mam w planie w najbliższej przyszłości zmienić. Z drugą może być gorzej, ale będę starała się z całych sił 🙂

5. O czym lubisz pisać najbardziej?

O rzeczach, które mnie w jakiś sposób poruszają, zachwycają, które mają dla mnie jakieś znaczenie.

6. Herbata czy kawa? Uzasadnij

Kocham i kawę i herbatę.

7. Lubię/nie lubię blogerskich spotkań ponieważ?

Lubię. To zawsze okazja do poznania nowych inspirujących osób.

8. Gdybyś mogła/mógł cofnąć się w czasie to co byś zmienił/a/?

Nic. Niczego nie żałuję. Uważam, że każde, nawet złe wybory nas czegoś uczą. Wszystko dzieje się po coś. Trzeba tylko umieć dokonać właściwej analizy i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

9. Co Cię motywuje do działania?

Wyobrażenie sobie zrealizowanego celu. Jak sobie coś wymyślę, to aż nie mogę się doczekać jak będzie to gotowe!

10. Najpiękniejsze wspomnienie?

Mam wiele pięknych wspomnień. Nie umiem wybrać jednego, we wszystkich jednak występuję ja i moja najbliższa rodzina. Nigdy ja sama.

11. Jakie pytanie zadał/a byś swoim czytelnikom?

Co Wam się nie podoba w moim blogu, a co podoba najbardziej?

 

 

Lista wytypowanych przeze mnie blogów: 

  1. ZEN blog
  2. Pasja i rozwój
  3. Akademia Wewnętrznego Dziecka
  4. Wyspa inspiracji
  5. Fox on the box
  6. Las Sosnowy
  7.  Widzimrka
  8. Dziergane po godzinach
  9. Mama do kwadratu
  10. Dorota na przedmieściach
  11. pod szczęśliwą 13

Moje pytania do wytypowanych autorów:

  1. Co sprawiło, że postanowiłaś założyć bloga?
  2. Jak narodził się pomysł na bloga?
  3. Co daje Ci prowadzenie bloga?
  4. Jaki film/książka/cytat najbardziej Cię zainspirował w ostatnim czasie?
  5. Jakie jest Twoje wymarzone miejsce, które chciałbyś odwiedzić w 2017 roku?
  6. Dokończ zdanie: „Dom mój jest …”
  7. Kto jest Twoim autorytetem?
  8. Co lubisz robić w wolnej chwili?
  9. Co przeraża Cię najbardziej na świecie?
  10. Co w blogowaniu sprawia Ci największą trudność?
  11. Jakiej rady udzieliłabyś osobie chcącej rozpocząć przygodę z blogowaniem?

 

Cieszę się bardzo, że mogłam wziąć udział w tym wyzwaniu, bo miałam dzięki temu poznać kilka ciekawych blogów. I jeszcze raz dziękuję za nominację!

 

Miłej zabawy! 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

podsumowanie roku 2016 i styczniowy kalendarz do pobrania

Dzień dobry w nowym roku! 

Na początek chcę Wam życzyć absolutnie wszystkiego co najlepsze w nowym roku, dużo zdrowia, mało stresów, mnóstwa radości i spełnienia marzeń. Ten post będzie całkowicie prywatny, prosto z serca, potrzebuję napisać to wszystko i podzielić się tym z Wami. Im jestem starsza tym bardziej doceniam zdrowie,  miniony rok był rokiem ciągłych chorób w naszym domu. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek tyle chorowała. Żeby w jednym domu tyle osób tak często łapało przeziębienia i infekcje. Myślę, że to przez to, iż Tosia zaczęła chodzić do przedszkola i po prostu przynosi do domu różne wirusy. Wierzę w to, że w tym roku będzie lepiej i wszyscy się uodporniliśmy, choć częściowo. Wiem natomiast to, że przez te ciągłe spadki formy mam jeszcze większą motywację do dbania o siebie, do zdrowego odżywiania i aktywności fizycznej.

Mam też ogrom motywacji do działania. Każdą możliwą chwilę staram się poświęcać na realizację projektów. Szkoda mi każdej chwili spędzonej na nic nie robieniu. Zawsze tak miałam, że próbowałam maksymalnie zoptymalizować czas poświęcony na konkretne czynności, i nadal tak mam. Staram się łączyć jak najwięcej czynności ze sobą. Nie potrafię stać i patrzeć jak w czajniku gotuje się woda, wolę w tym czasie przygotować posiłek, ogarnąć zmywarkę czy zetrzeć blaty. Kiedy jadę samochodem, staram się słuchać różnych wykładów i zdobywać w ten sposób wiedzę, lub po prostu planować w głowie resztę dnia, czy obmyślać kolejne projekty. Kiedy oglądam film – dziergam, ale i to zdarza się bardzo rzadko, bo praktycznie przestałam oglądać tv. Jak już jestem naprawdę przemęczona albo przeziębiona to zdarzy mi się obejrzeć film, ale wtedy też staram się wybrać coś w jakiś sposób wartościowego. Odkąd mam Tosię i wróciłam na studia niemalże moją obsesją stało się efektywne działanie.

cytat-coco-chanel

Patrząc na poprzednie lata, widzę że w kwestii mojego podejścia do świąt niewiele się zmieniło. Natomiast sposób spędzania sylwestra zmienił się diametralnie. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, żeby nie pójść na imprezę. Teraz nie wyobrażam sobie żeby pójść na imprezę. Wolę zostać w domu, podsumować zeszły rok i spisać postanowienia na rok następny. Wiecie… Kiedy urodziła się Tosia, porzuciłam wszelkie moje dotychczasowe zajęcia i poświęciłam 100% siebie wychowywaniu Tosi, zajmowaniu się domem i zdobywaniu wiedzy o wychowywaniu i organizacji czasu przy małym dziecku. Kiedy postanowiłam wrócić na studia, okazało się, że samo czytanie o organizacji zbyt wiele nie daje. Potrzebowałam czegoś więcej, żeby odnaleźć się w nowej sytuacji i pogodzić wyjazdy na zajęcia i spędzanie czasu z Tosią. Wtedy trafiłam na Happy Planner. Początkowo podchodziłam do niego sceptycznie, ale kiedy już go otworzyłam, od razu się zakochałam i z zapałem zaczęłam go używać. Najtrudniejsze okazało się podsumowanie poprzedniego roku, nigdy wcześniej tego tak naprawdę nie robiłam. Nigdy nie sporządzałam planów na następny rok. Sylwester był okazją do całonocnej imprezy, a postanowienia sporządzałam mimochodem, przy lampce szampana i w kilka dni później totalnie o nich zapominałam. Happy Planner ‚zmusił’ mnie to tego by usiąść i naprawdę zastanowić się nad pewnymi rzeczami. Podsumować, zaplanować i poczuć się pewniej. Możecie wierzyć lub nie ale ten rok był najbardziej intensywnym rokiem w moim życiu. Chyba nigdy nie czułam się tak zmęczona i zarazem tak spełniona i pewna tego dokąd chcę zmierzać. W tym roku bez wachania zamówiłam nowy happy planner i z radością przystąpiłam do podsumowania poprzedniego roku. Sama jestem pod wrażeniem, ile udało mi się osiągnąć, ile miejsc odwiedzić, ile książek przeczytać i projektów zrealizować. Lista projektów do zrealizowania  jest długa, ale wiem, że mogę więcej i że 2017 będzie jeszcze lepszy i jeszcze bardziej satysfakcjonujący!

happy-planner

Rok temu byłam dziewczyną z dwuletnią córką, która po dwuletniej przerwie postanowiła wrócić na studia. Teraz jestem dziewczyną z trzyletnią córką, tytułem magistra, certyfikatem Home Stagera, właścicielką bloga i  marki produkującej i sprzedającej zabawki moich projektów klik! i dodatkowym projektem na instagramie klik!. Wiem, że blog i marka są jeszcze trochę w powijakach, ale dla mnie ważne jest to, że ruszyłam z miejsca i zaczęłam.

certyfikat-home-stagera

14292398_1698014043856306_7844159100319503503_n

A przyszły rok będzie rokiem rozwijania bloga i firmy. Potrzebuję się tylko jeszcze bardziej zorganizować 😉 Z tej okazji postanowiłam przygotować dla siebie i dla Was kalendarz do wydrukowania na styczeń. Udostępniam Wam dwie wersje, minimalistyczną i wzbogaconą o grafiką mojej wieloletniej przyjaciółki  Magdy HIPNER, która  ma już swoje własne studio tatuażu w Zielonej Górze! Znajdziecie ją na fb klik!  i instagramie klik!

kalendarz-styczen-2017-minimalistyczny

Link do pobrania: klik!

 

kalendarz-styczen-2017

Link do pobrania: klik!

Nie piszę tego wszystkiego, żeby się pochwalić, tylko żeby pokazać, że się da. Jeżeli tylko znamy cel i wystarczająco mocno chcemy go zrealizować, to znajdziemy drogę do jego osiągnięcia. Zatem, jeszcze raz życzę Wam wszystkiego najlepszego, określenia swoich celów i determinacji do ich realizacji. A na koniec jeszcze jeden cytat, który od dłuższego czasu gości jako tapeta w moim telefonie 🙂

cytat-napoleon-hill

Jeżeli dotrwałeś do końca to podziel się proszę ze mną w komentarzu, jakie robisz postanowienia noworoczne i czy udaje Ci się je realizować 🙂 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

5 sposobów na plastikowe bombki

Dzień dobry!

Święta tuż tuż. Przygotowania sie zaczęły. Prezenty wszystkie kupione, zakupy zrobione, pichcenie rozpoczęte. Choinkę tak jak pisałam Wam w poprzednim poście zawsze kupujemy w wigilię lub dzien przed. W tym roku udało mi sie przekonać domowników zeby stanęła wcześniej (!) 😃 także stoi, kupiona wczorajszego wieczoru, jeszcze goła. Wielkie ubieranie odbędzie sie dziś, ale wczoraj postanowiłam przygotować kilka nowych bombek. Zapewne większość z Was zna plastikowe kule, które są idealną opcją przy małych dzieciach. U nas na choince zawisną na pewno ozdoby drewniane, koronkowe, pierniki oraz plastikowe kule, które urzekają mnie co roku tak samo swoją przeźroczystością i delikatnością. Zwykle wkłada się do nich piórka, też tak robiłam, rok i dwa temu. W tym roku zapragnęłam odmiany i postanowiłam przygotować post z cyklu ‚5 sposobów na’ plastikową bombkę. Przygotowanie każdej z nich zajmuje zaledwie chwilę, także na spokojnie zdążycie jeszcze na te święta!

 

5-sposobow-na-atelier-rzeczy-ladnych
I myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

W pierwszej kolejności wersja dla miłośników delikatności i koronek. Zrobiona przy użyciu papierowej samoprzylepnej koronkowej taśmy firmy HEYDA. Dedykowana mojej mamie:

 

 

 

bombka-z-koronka

 

bombka-z-papierowa-koronka

 

pearl-maker-heyda
Druga dedykowana wszystkim moim domownikom i miłośnikom kawy:

 

bombka-z-ziarnami-kawy

 

bombka-z-kawa
Trzecia wersja dla wszystkich tych co uwielbiają dziergać. Inspiracją była moja dobra koleżanka Zuzia z bambolina.pl 

 

bombka-z-wloczka
Czwarta propozycja to wypełnienie z błyszczących koralików. Dla lubiących błyskotki i styl glamour.

 

bombka-z-przezroczystymi-koralikami

 

bombka-z-koralikami
Ostatnia opcja to pusta bombka, ale ozdobiona z zewnątrz złotym markerem PEARL MAKER, który pojawił się na zdjęciu z taśmą HEYDA, i którego używałam do ozdabiania świecznika w poście ‚5 sposobów na jesienne świeczniki’ klik!. Lubię kropki, więc musiałam je jakoś zawrzeć na bombce.

bombka-w-kropki-namalowane-markerem-pearl-maker
Która przypadła Wam najbardziej do gustu? Jak Ubieracje Wasze choinki? W tradycyjne szklane bombki czy eksperymentujecie?

Naszą choinkę w pełnej okazałości pokaże Wam jak bedzie gotowa, zapewne na fb i instagramie.

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.