łazienka w stylu Vintage – inspiracje

Cześć!

Po dość długiej przerwie, w końcu zasiadłam do komputera żeby napisać dla Was post. I trochę dla siebie 😉 Ostatnio dużo się dzieje, odebraliśmy klucze od mieszkania, pochłonął nas remont, który już powoli powoli dobiega końca. W między czasie oficjalnie założyłam działalność, w związku z czym miałam sporo załatwiania i latania po urzędach, księgowych itd. Ale w końcu oficjalnie jestem na swoim, oficjalnie zajmuję się projektowaniem wnętrz i stylizacją mebli. Mam swoją własną stacjonarną pracownię (która również czeka na urządzenie). Poza tymi pochłaniaczami czasu robię projekt domu jednorodzinnego, przede mną pierwszy projekt home stagingowy, który mam nadzieję pokazać Wam na blogu i całkiem spora sterta mebli do odświeżenia. A w między czasie sterty czytanych książek, i rodzinne spacery w słoneczne dni, które pozwalają mi na chwilę zwolnić i nabrać oddechu. Powoli wszystko zaczyna nam się stabilizować, dni mam wypełnione do granic możliwości, ale tak lubię żyć najbardziej 🙂 Jednak o tym chcę Wam przynudzać, a pokazać łazienki w stylu vintage, czyli zbiór inspiracji do mojej własnej łazienki i moodboard do naszego maleństwa. Gotową łazienkę pokażę Wam jak już będzie w 100% gotowa.

Kiedy postanowiliśmy kupić mieszkanie, musieliśmy ustalić jak będziemy chcieli je urządzić. Na całe szczęście mamy z moim Fabianem podobny gust, więc nie było to trudne. Ja sama mam bardzo różnorodny gust, lubię przede wszystkim wnętrza oryginalne, nie przeciętne, inne. Zresztą wszystko w życiu takie lubię – wyróżniające się. Uwielbiam mieszanki stylowe, kolorystyczne, materiałowe i jednocześnie ponadczasowe. Lubię łączyć całkiem nowe z całkiem starym. Mój Fabian uwielbia czerń i beton. Oboje nie lubimy płytek na ścianach w łazience. Nie lubię trendów i ślepego podążania za nimi, bo zwykle kończy to się wnętrzami na jedno kopyto, które po pół roku nam się nudzą, a musimy dalej w nich funkcjonować. Popatrzcie na zebrane przeze mnie inspiracje:

dark-indsutrial-bathroom

 

18290119_10210206546012508_728042533_o

 

ed8303b9d221bfc33eceae0aa617d415

 

plytki-ceramiczne,big

 

tumblr_inline_n6au6dSTfi1rc89a3

 

czarna_deszczownica_w_bialej_lazience_w_stylu_klasycznym

 

012a6fc20da191e947458a8aec6950a4

 

bathroom-plank-wall-2B-1-2Bof-2B10-1

 

 

e1b8176d0219ebf3d2b65d0cf2896fdc

 

bathroom vanity 030

 

 

Dlatego urządzając naszą łazienkę, zdecydowaliśmy się wybrać materiały, które są trwałe i nas urzekają, a dodatkowo są klasyczne. Postanowiliśmy więc na podłogę położyć cementowe wzorzyste płytki, wannę obudować starym drewnem, a na ścianach położyć białe szkło (narożnik przy wannie) i beton. Drzwi zostają stare drewniane poniemieckie ze starymi klamkami, po ich dwóch bokach są drewniane nieruchome skrzydła drzwi pasujące drzwi, które od strony łazienki zostają odsłonięte, lecz pomalowane na biało i polakierowane. Całości mają dopełnić czarne baterie w stylu retro, tafla lustra o fantazyjnym kształcie zawieszona na łańcuszku, stylowe kinkiety oraz szklana lampa. Do tego takie smaczki jak stare żeliwne drzwiczki z maszkaronem do wodomierza (pomalowane proszkowo na czarno), żeliwny uchwyt na papier toaletowy i stara żeliwna półka kupiona na starociach. Ah i oczywiście pod umywalką nablatową stara szafka na fikuśnych nóżkach pomalowana w odcieniach niebieskiego farbami mineralnymi. Popatrzcie na stworzony przeze mnie moodboard:

moodboard łazienka łukasińskiego .jpg

Ja już nie mogę się doczekać efektu końcowego, a Wy? Lubicie takie łazienki w stylu vintage?

 

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

szukając swojego pierwszego własnego mieszkania?

Cześć,

W końcu nadszedł czas, że siedzę przy komputerze i mogę się zająć tym na co mam ochotę, bez terminu nad głową. Wniosek do PUP złożony, teraz pozostaje tylko czekać. Początkowo ten post miał dotyczyć poszukiwań inspiracji do urządzenia własnego mieszkania, ale jak zaczęłam pisać to stwierdziłam, że najpierw chcę się z Wami podzielić tym na co zwracaliśmy szczególną uwagę szukając mieszkania. Doświadczenie jakie zebrałam wielokrotnie się przeprowadzając (chyba z 9 razy Oo) pozwoliło mi już na etapie szukania mieszkania sporządzić listę warunków jakie MUSI spełniać to pierwsze nasze własne. Właśnie dlatego samo szukanie mieszkania zajęło mi ponad pół roku. Ale! Ale udało mi się znaleźć bliskie ideału. Bliskie, bo musieliśmy zgodzić się na kilka kompromisów i wydaje mi się, że uniknąć się tego nie da. Uważam natomiast, że i tak spełnia ono bardzo dużo naszych warunków. Gdybyście przymierzali się do kupna swojego  pierwszego mieszkania (podejrzewam, że po kupnie pierwszego człowiek jest już o wiele wiele mądrzejszy), polecam sporządzić sobie taką listę i przeczytać ją za każdym razem przed pójściem z wizytą w nieruchomości. U nas lista wyglądała tak:
konkretna lokalizacja – blisko parku, blisko moich rodziców, blisko przedszkola i sklepów, plus uważam, że to po prostu najładniejsza dzielnica naszego miasta 🙂 )
koniecznie stara kamienica z wysokimi sufitami – nie którzy pukali się w głowę, inni pytali dlaczego. więc tłumaczę – grube mury, a co za tym idzie niższa temperatura latem i brak ryzyka ugotowania się latem, wyższe sufity -> więcej przestrzeni, w nowych budynkach często nie ma piwnic, a jak są to malusie, i ostatnie a jedno z ważniejszych to to, że stare budynki już się ‚uklepały’, ziemia pod budynkiem zawsze pracuje, co może wpływać na konstrukcję, wprowadzając się do starego budynku widzimy wszystkie krzywizny i braki, natomiast wprowadzając się do zupełnie nowego budynku nie wiemy co się wydarzy. Mieszkając w krk wynajmowaliśmy mieszkanie, w którym mieliśmy pęknięcie przez całą długość mieszkania pod sufitem, wyprowadzając się, bo jak się wprowadzaliśmy to pęknięcie było w jednym pomieszczeniu, nie chcę nawet wiedzieć co jest teraz. Także reperowanie takich ubytków na bierząco nie ma zwyczajnie sensu, bo pęknięcia mogą się powtórzyć i pogłębić. Inny przypadek, który znam to wilgoć wychodząca na ścianie w sypialni sąsiadującej z łazienką, najprawdopodobniej robotnicy się spieszyli i zrobili nieszczelne rury. Od pół roku pół ściany w sypialni rozkute.
koniecznie 1 piętro ->  parter – ciągnie od piwnicy przez co mieszkania parterowe potrafią być naprawdę zimne, poza tym łatwiej się włamać i są dość ciemne. Wyżej niż pierwsze piętro bez windy z zakupami i dzieckiem, nie koniecznie, wnoszenie materiałów budowlanych, mebli, wszystko nagle staje się bardziej skomplikowane niż jest w rzeczywistości. Nie wspominając już o tym, że w pewnym wieku takie chodzenie po schodach jest zwyczajnie męczące 😉
 żadnego boiska ani placu zabaw za oknem -> co kto lubi, plac zabaw za oknem jest fajny, jak się ma dzieci, bo można wypuścić je na dwór i z okna mieć na oku, schody zaczynają się jak na tym samym placu zabaw bawi się gromada dzieci, a Twoje maleństwo chce spać, albo kiedy wieczorami zbierają się nieco starsi bywalcy z piwkiem w ręce i do późnych godzin nocnych podśpiewują. Inną zmorą też z mieszkania w krk, było to, że całe nasze osiedle było wyłożone kostką, a mieszkańcy o wszystkich porach dnia i nocy przemierzali pospiesznym krokiem dziedziniec w towarzystwie walizki na kółkach. Nikogo więc nie dziwił terkot kółek ani o północy, ani o 3 czy 5 nad ranem, natomiast wszystkim działało to na nerwy 😉
 balkon -> malusi, ale dobrze go mieć, szczególnie gdy dziecię uśnie letnią wieczorową porą, zawsze można wyjść, przycupnąć na niewielkim krzesełku z lampką wina i odetchnąć.
 miejsce parkingowe -> ooj przydatne. nie ma nic gorszego niż bieganie z dzieckiem pod pachą i dwiema torbami zakupów przez dwie ulice, bo wszystkie miejsca zajęte.
 •  sąsiedzi -> nam zdażyło się mieć sąsiada pod nami, któremu przeszkadzało w ogóle nasze istnienie jak tak sobie pomyśle, bo naprawdę nie robiliśmy nic nadzwyczajnego, mieszkaliśmy samo we dwójkę i dużo czasu spędzaliśmy poza domem, a w domu głównie spaliśmy i oglądaliśmy seriale ( ah te studenckie czasy)
usytuowanie mieszkania względem stron świata! -> choćby nie wiem jak mieszkanie było piękne i miało super niską cenę, w ciemnym mieszkaniu bez słońca jest po prostu smutno i ponuro. Człowiek to prosta istota, która potrzebuje słońca, więc zwracajcie uwagę jak jest usytuowane mieszkanie i mając też to na uwadze rozmieszczajcie funkcje pomieszczeń. Podczas poszukiwań naszego wymarzonego M. trafiłam na mieszkanie, które pomimo tego, że mieściło się na drugim piętrze, na tyle zaciekawiło mnie swoim rozkładem, że postanowiłam je obejrzeć. I rzeczywiście, mieszkanie miało fenomenalny jak dla mnie układ, ilość pomieszczeń się zgadzała, wszystko było tak jak powinno być, poza tym drugim piętrem i … tym że było potwornie ciemne. Okazało się później, że mieszkanie jest wystawione na sprzedaż już 6 lat! Właścicielom się nie spieszy ze sprzedażą, ale nie dziwię się, że nikt się na nie nie zdecydował.
Niby są to oczywiste rzeczy, ale wiem, że sporo osób nie zastanawia się nad nimi, a pózniej już po dokonanym zakupie, uświadamia sobie, że nie był to najlepszy wybór. Także kupujcie mieszkania Z GŁOWĄ i BEZ POŚPIECHU.
A tutaj  wersja rysunkowa, mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo robienie jej sprawiło mi sporo przyjemności 🙂
o-czym-pamietac-kupujac-mieszkanie
Hm. Widzę że się ciut rozpisałam. Bardziej niż się spodziewałam.  Ciekawi mnie też czy komuś z Was zdarzyło się popełnić błąd przy wyborze mieszkania, którego teraz żałujecie oraz na co Wy zwracaliście uwagę? Bo może ja o czymś nie pomyślałam, a powinnam? 🙂 koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzu!

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego tygodnia Wam życzę , Joanna Król

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

3 urodziny Tosi

Cześć!

Tydzień temu były 3 urodziny Tosi. Ciężko uwierzyć, że to już 3 (TRZY!) lata!

Gdyby ktoś 3 lata temu powiedział mi, że dziś będę tu gdzie jestem teraz to nie uwierzyłabym. Były to zdecydowanie najlepsze 3 lata z mojego dorosłego życia. Mnóstwo nieprzespanych nocy, mnóstwo chwil zwątpienia, ale do tego cała masa uśmiechów i nie zapomnianych chwil. Chwil, które już się nie powtórzą i nie wrócą. Dzięki Tosi nauczyłam się naprawdę cieszyć chwilą. Delektować momentem. Jeszcze większą radość niż kiedyś sprawia mi przygotowywanie różnych dekoracji i pieczenie ciastek, żeby te pojedyncze chwile uczynić jak najbardziej wyjątkowymi. Spotkanie rodzinne tradycyjnie odbyło się w jadalni, którą niektórzy z Was już widzieli, a Ci co ich to ominęło to zapraszam tutaj: metamorfoza jadalniNa codzień jadalnię ozdabiają bordowe zasłonki i inne dodatki w tym odcieniu, ale na kolory przewodnie urodzin wybraliśmy czerń i biel, dlatego też zmieniłam zasłonki na czarne, i dodałam kilka czarnych elemntów dekoracyjnych, takich jak papierowe rozety nad stolikiem czy pompony z bibuły w oknie. Jako podkładek na stół użyliśmy czarnego bloku technicznego. Jak widzicie większość dekoracji była wykonana z papieru, czyli niedrogo i efektownie. Nie mogło oczywiście zabraknąć balonów z helem, również w kolorze czarnym oraz białym w czarne kropki. Właśnie dlatego lubię i zawsze wszystkich namawiam na neutralną bazę w pomieszczeniach – wystarczy zmienić kilka dodatków, a pomieszczenie od razu zyskuje inny charakter. Zgodzicie się ze mną?

urodziny-tosi

 

czarne-balony

 

czarne-nakrycie-stolu

Na motyw przewodni wybraliśmy króliczka Miffy. Wiem, że połowa instagrama ma już tę lampę, ale Tosia uwielbia bajkę z Miffy w roli głównej i książeczki też. A ja lubię je tak samo bardzo. Dlatego w prezencie dostała lampę w rozmiarze XXL, maskotkę, spodenki i koszulkę z miffy, i również na zaproszeniach pojawiła się postać króliczki. Sami spójrzcie na uśmiech Tosi i dekoracje i oceńcie czy było warto siedzieć do późna i szykować to wszystko 🙂

ciasteczka-domki

 

ciasteczka-na-patykach-miffy

 

tosia-i-miffy

 

tosia-i-lucyna

 

tosia-z-wujem-i-ciocia

 

urodziny-tosi-stolik-ze-slodyczami

 

zaproszenie-urodzinowe-z-miffy

Ah no i oczywiście tort z Miffy w wykonaniu Słodkiej Dziurki klik!

tort Miffy.jpg

A jeśli podoba Wam się zaproszenie, to możecie je pobrać i uzupełnić. Ja zaproszenia drukowałam na zwykłym papierze i przyklejałam na czarny blok techniczny. Tosia w ramach swojego podpisu odbiła swój palec czarnym tuszem.

Link do pobrania tutaj:klik!

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego weekendu życzę , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

metamorfoza krzesełka dziecięcego

Dobry wieczór!

Obiecałam, że dziś na pewno się pojawi i dotrzymuję słowa. Naprawdę chcę trzymać się określonych dni z dodawaniem postów i uwierzcie mi, kosztuje mnie to wiele pracy i walki ze sobą. Zawsze wszystko robiłam na ostatnią chwilę, zawsze byłam spóźniona. I w końcu dojrzałam do tego, że trzeba to zmienić. Jestem ogromnie zmotywowana, ale łatwo nie jest, dlatego doceńcie mój wysiłek 🙂 W ogóle przez ostatni rok wiele zmieniłam, w moim życiu, nawykach dnia codziennego, podejściu do wielu rzeczy. Przeczytałam kilka książek, naoglądałam się youtuba i wykładadów TEDx. I pomimo tego, iż wiem, że wiele osób nie wierzy w poradniki, książki motywacyjne, naśmiewa się z tego i kpi, to ja stwierdzam, że na mnie podziałało. Być może dlatego, że chciałam coś zmienić, czułam taką potrzebę, ale nie wiedziałam jak, a książki i wykłady, były tylko narzędziem. Wiem jednak, że wystarczy chcieć, a wtedy wszystko wydaje się prostsze i osiągalne 🙂 Jak znacie jakieś ciekawe pozycje z zakresu motywacji to podzielcie się, chętnie przeczytam coś jeszcze 🙂

Krzesełko, które dzisiaj chcę Wam pokazać, dostałam w gratisie do biurka w stylu loftowym, którego metamorfozę pokazywałam tutaj: klik! Początkowo nie mogłam na nie patrzeć, nawet malować mi się go nie chciało. W końcu jednak postanowiłam się za nie zabrać.

krzeselko-przed-malowaniem

Pomimo tego, że przed malowaniem farbami kredowymi nie trzeba szlifować powierzchni mebla, to ja krzesełko delikatnie przetarłam papierem ściernym, dlatego iż posiadało różne zabrudzenia nieznanego pochodzenia (farba?).

 

papier-scierny

 

Wykorzystałam do niego farby oczywiście Annie Sloan, w kolorach Antoinette i Abusson Blue.

14907764_10208634775639231_1498986745_o.jpg

Tosia ostatnio ma fazę na literki, dlatego postanowiłam na oparciu namalować jej literkę T. Wydrukowałam literę w wybranej czcionce, w odpowiedniej wielkości, wycięłam nożykiem do tapet i tak powstał szablon. Jednorazowy, ale dał radę 🙂 Zresztą sami oceńcie efekt! 

wycieta-litera-t

Do krzesełka szablon przykleiłam papierową taśmą, żeby się nie przesuwał.

przyklejony-szablon

Kolory na zdjęciach oczywiście trochę przekłamane. Powyżej są prawie prawdziwe, tyle, że przed woskowaniem. Po woskowaniu abusson blue robi się zupełnie ciemny.

oparcie-krzeselka-z-literka

 

biurko-z-krzeselkiem

 

14959089_10208634776759259_1613304862_o

 

kacik-z-biurkiem-w-pokoju-dzieciecym

 

14924007_10208634777079267_1367138947_o

Jak podoba Wam się nowy wygląd krzesełka? 🙂

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

Zachęcam również do obserwowania mojego drugiego profilu na instagramie, gdzie realizuję roczny projekt, a pokazuję wszystkie drzwi, które napotykam na mojej drodze i czymś mnie zauroczą. klik!

 

 

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

zmiany na blogu + stół DIY

Dzień Dobry! 🙂

miał być wieczorem post, i był napisany, ale oczywiście mi go wcięło. Musiałam więc stworzyć go dla Was na nowo, później okazało się, że nie mogę załadować zdjęć, dlatego dodaję go dopiero dziś. W końcu!  Jak widzicie zmieniłam nazwę bloga, oraz logo. Wykupiłam swoją domenę i mam specjalnego mejla skonfigurowanego z moją domeną – joanna@atelierrzeczyladnych.pl – na którego możecie pisać do mnie wiadomości. Dość długo się nad tym zastanawiałam, ciężko było mi podjąć decyzję, ale w końcu się udało. I powiem Wam, że bardzo dobrze się z tym czuję. Decyzję tą podjęłam, dlatego, że miałam ciągle ambiwalentne uczucia co do bloga. Niby go prowadziłam i coś robiłam, niby nie. A kto mnie zna, wie że nic bardziej nie lubię od jasnych sytuacji. Dlatego postanowiłam bloga prowadzić na poważnie i na poważnie robić to co dotychczas było tylko hobby, którym zajmowałam się w wolnym czasie. W związku z tym, w najbliższym czasie spodziewajcie się również zmiany wyglądu bloga oraz nowe podstrony, między innymi ofertę usług oraz w przyszłości mój własny sklep internetowy. W związku właśnie z tym, że chcę prowadzić sklep postanowiłam zmienić nazwę co wiązało się z opracowaniem nowego logo. Mam nadzieję, że nie skończy się tylko na tych słowach i obietnicach, a uda mi się w niedługim czasie wszystkie plany wcielić w życie i cieszyć się swoim sukcesem.

stol-kuchenny-nogi-od-maszyny

 

Jako, że dziś środa to mam dla Was nie tak całkiem małe, ale bardzo proste DIY. Stare żeliwne nogi od maszyn wielbię od zawsze, jako dziecko, kiedy odwiedzałam babcię, ‚pedałowałam’ na maszynie, później uczyłam się na takiej szyć. Teraz niestety nie szyję, ale sentyment pozostał a nogi dalej powalają mnie swoim urokiem, dlatego kiedy mogę to je wykorzystuję. Kiedyś służyły mi jako nogi do biurka, tym razem jako nogi do stołu kuchennego. Z posta o stołku Bekvam klik!wiecie, że kuchnia moich rodziców jest wyjątkowo wąska. Wcześniej stał w niej okrągły stół, ale nie był zbyt praktyczny, dlatego namówiłam mamę na zamianę na dość długi i wąski. Wykorzystałyśmy do tego żeliwne nogi od maszyny oraz gotowy blat kuchenny z drewna bukowego z ikei, który pomalowałam standardowo farbą kredową Annie Sloan, lecz tym razem zrobiłam mały eksperyment i zamiast wosku zabezpieczyłam go satynowym lakierem do drewna. Muszę przyznać, że trochę obawiałam się efektu, ale nie potrzebnie bo wyszło bardzo ładnie. Ciekawa jestem jak będzie za jakiś czas w użytkowaniu. Tosia wyjątkowo często zachlapuje i brudzi stół przy śniadaniu 😉

stol-w-kuchni-z-nog-od-starej-maszyny

 

stol-w-kuchni-malowany-blat

 

stol-kuchenny

Nad stołem wisi półka, którą z bliska możecie zobaczyć tu: klik!

Jak podobają Wam się zmiany, plany i stół? Lubicie żeliwne nogi od starych maszyn? 🙂

 

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! 

 

 

 

 

Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

metamorfoza biurka

Cześć cześć,

miałam ten post wrzucić wczoraj, ale jak to u mnie, zawsze spóźniona więc dodaję go dziś 🙂 W związku z tym, że podpisaliśmy umowę na mieszkanie, to już obmyślam jak je urządzimy. Niestety musimy na nie czekać, ale to nie przeszkadza mi w kupowaniu i przygotowywaniu niektórych mebli 😉

Ostatnio znalazłam na olx.pl  stare loftowe biureczko. Od razu mnie zachwyciło i wiedziałam, że musi znaleźć się w nowym pokoju Tosi. Nie mogłam się doczekać, pojechałam po farbę i zabrałam się za robotę! Tak bardzo chciałam zobaczyć efekt końcowy, że zapomniałam zrobić zdjęcie w jakim stanie kupiłam biurko. Zobaczcie więc jak wyglądało po lekkim przetarciu blatu.

 

1

 

2

 

Zdecydowałam się na farbę Annie Sloan w kolorze ‚Antoinette” oraz przeźroczysty wosk.

 

3

 

Dno szufladki było dość pomalowane najprawdopodobniej pisakami. Kiedy okazało się, że plamy te wychodzą przez farbę, to postanowiłam dno szuflady czymś wyłożyć. Zakryć plamy i ochronić dno przed powstaniem nowych. Znalazłam w moim kartonie z różnymi resztkami kawałek tapety, którą mieliśmy kilka mieszkań temu. Tapeta jest papierowa z firmy Flugger, w czarne, beżowe oraz perłowo białe pasy. Pasuje idealnie do biureczka!

 

6

 

Spójrzcie na efekt końcowy i aranżację w obecnym pokoju Tosi i napiszcie koniecznie w komentarzu jak Wam się podoba! 🙂

 

07

 

04

 

011

 

03

 

08

 

010

 

01

 

06

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawicie komentarz pod postem i wyrazicie swoją opinię na temat mojej metamorfozy oraz aranżacji 🙂

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku oraz profil na instagramie. 

 Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

Wszystkie zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

domki w pokoju dziecięcym DIY

Cześć,

zastanawiałam się czy dziś dodawać ten post czy nie. Kilka dni miałam wyjęte z życia przez chorobę, przez którą jak się okazuje miałam obniżoną odporność przez ostatnie miesiące i stąd moje ciągłe przeziębienia i spadki formy. Na szczęście już wiem co mi jest, biorę antybiotyki i liczę na to, że po zakończonej kuracji będę mogła w końcu uregulować i usystematyzować mój plan dnia i pracy. Niestety przez te kilka dni spędzonych w łóżku mam dość spore zaległości, a obrona coraz bliżej. Mimo to postanowiłam pokazać Wam kawalątek obecnego pokoju mojej Tośki. I pokazać prosty przepis jak wykonać taką dekorację.

 

2

 

10

Do malowania domków potrzebne Wam będą:

•taśma malarska/papierowa

•wałek z gąbki

•farba ‚tablicowa’

•poziomica

•kartka

•ołówek

 

 

Plan działania:

  1. na kartce mniej więcej rozrysujcie sobie proporcje i liczbę domków
  2. na mojej farbie napisane było, że wystarcza na ok. metr kwadratowy, więc odmierzyłam sobie na ścianie taki właśnie obszar i w nim zaczęłam wyznaczać sobie domki, ja robiłam to od razu taśmą, ale jak nie czujecie się pewnie to możecie najpierw rozrysować sobie je ołówkiem. Tu przydaje się poziomica, żeby sprawdzić czy nasze domki są równe. Ja chciałam by domki miały między sobą niewielkie odstępy i do ich wyznaczenia posłużyła mi również taśma.01
  3. Listwę przypodłogową również obklejamy taśmą 😉 Podłogę zabezpieczamy folią.
  4. Łapiemy za wałek i malujemy! U mnie wystarczyły dwie warstwy. Jeśli chodzi o odstępy między warstwami to trzymajcie się instrukcji podanej na opakowaniu farby.02
  5. Po nałożeniu wystarczającej ilości warstw farby ściągacie taśmę, kiedy farba jest jeszcze mokra. Nie ryzykujecie w ten sposób, że zerwiecie ją wraz z farbą.
  6. Czekacie aż wyschnie i możecie zacząć zabawę z Waszymi pociechami 🙂

Muszę Was jednak ostrzec jak wygląda to w praktyce. Wiadomo, kreda się kruszy, ale mimo pyłku, który zostaje jedynie przy ścianie i błyskawicznie wciąga się go odkurzaczem, zabawa w rysowanie jest przyjemna 🙂

 

6

1

Domki można również pomalować farbą magnetyczną. Taki był mój pierwotny plan, gdyż Tosia uwielbia magnesy. Niestety farba magnetyczna wymaga bardzo dobrego podłoża, a ściany w jej aktualnym pokoju nie są w najlepszym stanie, dlatego też zdecydowałam się na farbę tablicową. Żeby domki nie były nijakie można je udekorować. Wedle uznania można zamontować drzwiczki wróżek (ja moje zamówiłam w sklepie Panna Klara), a nad domkami powiesić girlandę z gwiazdek, jakieś świecidełka, cotton ballsy a może namalować chmurkę lub nawet kolorową tęczę? Jeśli macie w pokojach swoich pociech dekorację w postaci domków koniecznie pochwalcie się w komentarzach co tym domkom towarzyszy!

thumb_IMG_7980_1024

thumb_IMG_7792_1024

thumb_IMG_7791_1024

10

 

Jeśli podoba Ci się mój pomysł, zostaw proszę komentarz. Będzie mi bardzo miło i zmotywuje mnie to do tworzenia kolejnych instrukcji. Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku oraz profil na instagramie. 

Pozdrawiam, Asia

 

metamorfoza jadalni

Od dawna już chciałam pokazać Wam tę metamorfozę, jednak połączenie macierzyństwa i studiowanie nie pozostawia zbyt wiele wolnego czasu. Ale koniec studiów się zbliża, a ja wiąże z tym nadzieje, że nadrobię wszystkie zaległe projekty, którymi chcę się z Wami podzielić. W związku z tym, że chwilowo pomieszkujemy u moich rodziców i mamy ograniczoną przestrzeń dla siebie, nie mam możliwości wstawienia biurka i zrobienia przytulnego kącika do pracy to takim miejscem stała się dla mnie jadalnia. Niestety była ciemna, nijaka i od dawna mnie przytłaczała.

Mama też nie była z niej zadowolona, ale nie mogła zmotywować się do zmian. I w sumie nie planowałyśmy zmieniać aż tyle. Początkowo był pomysł na zmianę oświetlenia, ale ten żyrandol, który wybrałyśmy nie pasował do reszty jadalni. Trzeba więc było zmienić całą resztę 😀 uwielbiam kiedy jedna mała zmiana pociąga za sobą cały szereg następnych. Mam na myśli oczywiście te pozytywne zmiany. W pierwszej kolejności wzięłam się za malowanie mebli.

Niestety malowanie z dzieckiem w domu jest utrudnione i wymaga minimalizowania robót, ale i tak nowe życie komody i witryny uważam za udane. Gałki kupiłyśmy w ‚zara home’.

thumb_IMG_4226_1024

Przed malowaniem odkręciłam gałki, drzwiczki, wyjęłam półki, szybki i wyczyściłam papierem ściernym wszystkie powierzchnie. Następnie odpyliłam, przetarłam ściereczką i wzięłam się za malowanie wałkiem gąbkowym. Farby użyłam białej pastelowej do drewna firmy COLORIT w kolorze śnieżnej bieli.

thumb_IMG_4289_1024

Używałam jej juz wcześniej do malowania skrzynek na zabawki u Tosi w pokoju i dlatego też się na nią ponownie zdecydowałam. Malowałam  te meble jeszcze zimą, więc dużym atutem farby było to, że nie śmierdzi i nie musiałam malować przy otwartych oknach. Jak już meble były pomalowane to stół i krzesła nie pasowały… Ale te już były zbyt słabej jakości żeby bawić się w malowanie, więc kupiliśmy nowe. Później jeszcze firanka, zasłonki, zegar, ramki na zdjęcia i oto jest – jadalnia po szybkiej metamorfozie.

thumb_IMG_0003_1024thumb_IMG_0029_1024thumb_IMG_0018_1024 2thumb_IMG_0020_1024thumb_IMG_0027_1024thumb_IMG_0032_1024

farba – COLORIT do drewna – kolor śnieżna biel

stół, krzesła, zegar – IKEA

ramki na zdjęcia – nanunana, sklep wszystko po 5 zł

gałki do mebli – ZARA HOME

żyrandol – LEROY MERLIN

Firanki, zasłony – szyte na zamówienie w pobliskim sklepie

przed i po jadalnia

Jeśli Wam się podoba, to zostawcie proszę komentarz po postem. Zachęcam tez do polubienia mojego fanpagu na FB, dzięki czemu będziecie na bieżąco z tym co u mnie słychać i kiedy pojawią się nowe posty.

metamorfoza komody RAST

Dzisiaj chcę Wam przedstawić metamorfozę komody RAST z Ikei. Kiedy przeprowadziliśmy się do Krakowa musieliśmy znaleźć mieszkanie, oczywiście do wynajęcia. I znaleźliśmy. Dość szybko, bardzo ładne, całe urządzone, ale z jednej sypialni poprosiłam właściciela o wyniesienie wszystkich mebli. Moja córka Tosia miała wtedy 9 miesięcy i chcieliśmy żeby miała swój pokój. I pomimo iż mieszkanie było bardzo ładnie urządzone a właściciel proponował nam meble do tegoż pokoju to chcieliśmy zrobić go po swojemu i przystosować do małego brzdąca poznającego świat. Z racji, że mieszkanie wynajmowaliśmy i nie wiedzieliśmy jak długo zabawimy w Krakowie (ostatecznie mieszkaliśmy tam rok czasu) to nie chcieliśmy inwestować zbyt dużo w meble i kupić ewentualnie takie, które będziemy mogli łatwo zabrać ze sobą i wykorzystać w przyszłym mieszkaniu. Łóżeczko już mieliśmy, w pokoju była cała ściana zabudowana szafami. Brakowało nam tylko podręcznej małej komody i pojemników na zabawki. Nie chcieliśmy ingerować zbytnio w ściany także postanowiliśmy dopasować się do kolorów, które zastaliśmy i nie wiercić dziur, więc z półek zrezygnowaliśmy. Zresztą i tak Tosia by do nich nie dosięgała a zależało nam żeby miała wszystko to co potrzebne dziecku (czyli zabawki) w zasięgu ręki. Po małym rekonesansie zdecydowaliśmy się na komodę RAST z Ikei. Trzy szufladki, niedroga, drewniana i łatwa w transporcie.

Zrzut ekranu 2016-02-17 o 14.50.52

To zdjęcie jest ściągnięte ze strony Ikei. Niestety nie sfotografowałam komody przed malowaniem.

Po zakupie komody przyszedł czas na wybór koloru. Pokój cały był pomalowany na jasno szary kolor, natomiast jedna ściana była musztardowo-miodowa, bardzo trudno było ją dobrze uchwycić na zdjęciu.

Postawiłam więc na turkus. Kupiłam akrylową farbę firmy LUXENS Przygotowałam potrzebne narzędzia.

I wzięłam się za robotę.

5

Jeśli dobrze pamiętam to położyłam trzy cienkie warstwy farby. Bardzo ładnie kryje i nie wymaga pokrycia lakierem. Przez cały rok użytkowania nic nie odpryskiwało i nic się nie działo. Kurze ścierałam wilgotną ściereczką.

Nie podobały mi się w niej jednak gałki więc postanowiłam poszukać i znalazłam idealne   w sklepie stacjonarnym ZARA HOME. To był jeden z plusów mieszkania w Krakowie 😉 Kiedy zobaczyliśmy te uchwyty nie zastanawialiśmy się ani chwili.

thumb_IMG_2112_1024

Początkowo chciałam żeby komoda stała przy musztardowo-miodowej ścianie.

3

Ale ostatecznie stanęła po przeciwnej stronie pokoju.

thumb_IMG_2418_1024 kopia

I zamieszkali w niej przyjaciele Tosi.

2

1

Przepraszam za fatalną jakość zdjęć, ale były robione jeszcze starym telefonem, kiedy nie myślałam, że będę prowadzić blog a zdjęcia zrobiłam na szybko na pamiątkę.

Mam nadzieję, że podoba Wam się taka metamorfoza. Jeśli tak proszę zostawcie komentarz pod postem!

 

∗∗∗

Wszystkie zdjęcia na blogu są mojego autorstwa i zastrzegam sobie prawo do nich. Jeśli Ci się podobają i chcesz ich użyć skontaktuj się ze mną. Przy tych, których nie robiłam sama jest o tym informacja.