szukając swojego pierwszego własnego mieszkania?

Cześć,

W końcu nadszedł czas, że siedzę przy komputerze i mogę się zająć tym na co mam ochotę, bez terminu nad głową. Wniosek do PUP złożony, teraz pozostaje tylko czekać. Początkowo ten post miał dotyczyć poszukiwań inspiracji do urządzenia własnego mieszkania, ale jak zaczęłam pisać to stwierdziłam, że najpierw chcę się z Wami podzielić tym na co zwracaliśmy szczególną uwagę szukając mieszkania. Doświadczenie jakie zebrałam wielokrotnie się przeprowadzając (chyba z 9 razy Oo) pozwoliło mi już na etapie szukania mieszkania sporządzić listę warunków jakie MUSI spełniać to pierwsze nasze własne. Właśnie dlatego samo szukanie mieszkania zajęło mi ponad pół roku. Ale! Ale udało mi się znaleźć bliskie ideału. Bliskie, bo musieliśmy zgodzić się na kilka kompromisów i wydaje mi się, że uniknąć się tego nie da. Uważam natomiast, że i tak spełnia ono bardzo dużo naszych warunków. Gdybyście przymierzali się do kupna swojego  pierwszego mieszkania (podejrzewam, że po kupnie pierwszego człowiek jest już o wiele wiele mądrzejszy), polecam sporządzić sobie taką listę i przeczytać ją za każdym razem przed pójściem z wizytą w nieruchomości. U nas lista wyglądała tak:
konkretna lokalizacja – blisko parku, blisko moich rodziców, blisko przedszkola i sklepów, plus uważam, że to po prostu najładniejsza dzielnica naszego miasta 🙂 )
koniecznie stara kamienica z wysokimi sufitami – nie którzy pukali się w głowę, inni pytali dlaczego. więc tłumaczę – grube mury, a co za tym idzie niższa temperatura latem i brak ryzyka ugotowania się latem, wyższe sufity -> więcej przestrzeni, w nowych budynkach często nie ma piwnic, a jak są to malusie, i ostatnie a jedno z ważniejszych to to, że stare budynki już się ‚uklepały’, ziemia pod budynkiem zawsze pracuje, co może wpływać na konstrukcję, wprowadzając się do starego budynku widzimy wszystkie krzywizny i braki, natomiast wprowadzając się do zupełnie nowego budynku nie wiemy co się wydarzy. Mieszkając w krk wynajmowaliśmy mieszkanie, w którym mieliśmy pęknięcie przez całą długość mieszkania pod sufitem, wyprowadzając się, bo jak się wprowadzaliśmy to pęknięcie było w jednym pomieszczeniu, nie chcę nawet wiedzieć co jest teraz. Także reperowanie takich ubytków na bierząco nie ma zwyczajnie sensu, bo pęknięcia mogą się powtórzyć i pogłębić. Inny przypadek, który znam to wilgoć wychodząca na ścianie w sypialni sąsiadującej z łazienką, najprawdopodobniej robotnicy się spieszyli i zrobili nieszczelne rury. Od pół roku pół ściany w sypialni rozkute.
koniecznie 1 piętro ->  parter – ciągnie od piwnicy przez co mieszkania parterowe potrafią być naprawdę zimne, poza tym łatwiej się włamać i są dość ciemne. Wyżej niż pierwsze piętro bez windy z zakupami i dzieckiem, nie koniecznie, wnoszenie materiałów budowlanych, mebli, wszystko nagle staje się bardziej skomplikowane niż jest w rzeczywistości. Nie wspominając już o tym, że w pewnym wieku takie chodzenie po schodach jest zwyczajnie męczące 😉
 żadnego boiska ani placu zabaw za oknem -> co kto lubi, plac zabaw za oknem jest fajny, jak się ma dzieci, bo można wypuścić je na dwór i z okna mieć na oku, schody zaczynają się jak na tym samym placu zabaw bawi się gromada dzieci, a Twoje maleństwo chce spać, albo kiedy wieczorami zbierają się nieco starsi bywalcy z piwkiem w ręce i do późnych godzin nocnych podśpiewują. Inną zmorą też z mieszkania w krk, było to, że całe nasze osiedle było wyłożone kostką, a mieszkańcy o wszystkich porach dnia i nocy przemierzali pospiesznym krokiem dziedziniec w towarzystwie walizki na kółkach. Nikogo więc nie dziwił terkot kółek ani o północy, ani o 3 czy 5 nad ranem, natomiast wszystkim działało to na nerwy 😉
 balkon -> malusi, ale dobrze go mieć, szczególnie gdy dziecię uśnie letnią wieczorową porą, zawsze można wyjść, przycupnąć na niewielkim krzesełku z lampką wina i odetchnąć.
 miejsce parkingowe -> ooj przydatne. nie ma nic gorszego niż bieganie z dzieckiem pod pachą i dwiema torbami zakupów przez dwie ulice, bo wszystkie miejsca zajęte.
 •  sąsiedzi -> nam zdażyło się mieć sąsiada pod nami, któremu przeszkadzało w ogóle nasze istnienie jak tak sobie pomyśle, bo naprawdę nie robiliśmy nic nadzwyczajnego, mieszkaliśmy samo we dwójkę i dużo czasu spędzaliśmy poza domem, a w domu głównie spaliśmy i oglądaliśmy seriale ( ah te studenckie czasy)
usytuowanie mieszkania względem stron świata! -> choćby nie wiem jak mieszkanie było piękne i miało super niską cenę, w ciemnym mieszkaniu bez słońca jest po prostu smutno i ponuro. Człowiek to prosta istota, która potrzebuje słońca, więc zwracajcie uwagę jak jest usytuowane mieszkanie i mając też to na uwadze rozmieszczajcie funkcje pomieszczeń. Podczas poszukiwań naszego wymarzonego M. trafiłam na mieszkanie, które pomimo tego, że mieściło się na drugim piętrze, na tyle zaciekawiło mnie swoim rozkładem, że postanowiłam je obejrzeć. I rzeczywiście, mieszkanie miało fenomenalny jak dla mnie układ, ilość pomieszczeń się zgadzała, wszystko było tak jak powinno być, poza tym drugim piętrem i … tym że było potwornie ciemne. Okazało się później, że mieszkanie jest wystawione na sprzedaż już 6 lat! Właścicielom się nie spieszy ze sprzedażą, ale nie dziwię się, że nikt się na nie nie zdecydował.
Niby są to oczywiste rzeczy, ale wiem, że sporo osób nie zastanawia się nad nimi, a pózniej już po dokonanym zakupie, uświadamia sobie, że nie był to najlepszy wybór. Także kupujcie mieszkania Z GŁOWĄ i BEZ POŚPIECHU.
A tutaj  wersja rysunkowa, mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo robienie jej sprawiło mi sporo przyjemności 🙂
o-czym-pamietac-kupujac-mieszkanie
Hm. Widzę że się ciut rozpisałam. Bardziej niż się spodziewałam.  Ciekawi mnie też czy komuś z Was zdarzyło się popełnić błąd przy wyborze mieszkania, którego teraz żałujecie oraz na co Wy zwracaliście uwagę? Bo może ja o czymś nie pomyślałam, a powinnam? 🙂 koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzu!

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego tygodnia Wam życzę , Joanna Król

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

3 urodziny Tosi

Cześć!

Tydzień temu były 3 urodziny Tosi. Ciężko uwierzyć, że to już 3 (TRZY!) lata!

Gdyby ktoś 3 lata temu powiedział mi, że dziś będę tu gdzie jestem teraz to nie uwierzyłabym. Były to zdecydowanie najlepsze 3 lata z mojego dorosłego życia. Mnóstwo nieprzespanych nocy, mnóstwo chwil zwątpienia, ale do tego cała masa uśmiechów i nie zapomnianych chwil. Chwil, które już się nie powtórzą i nie wrócą. Dzięki Tosi nauczyłam się naprawdę cieszyć chwilą. Delektować momentem. Jeszcze większą radość niż kiedyś sprawia mi przygotowywanie różnych dekoracji i pieczenie ciastek, żeby te pojedyncze chwile uczynić jak najbardziej wyjątkowymi. Spotkanie rodzinne tradycyjnie odbyło się w jadalni, którą niektórzy z Was już widzieli, a Ci co ich to ominęło to zapraszam tutaj: metamorfoza jadalniNa codzień jadalnię ozdabiają bordowe zasłonki i inne dodatki w tym odcieniu, ale na kolory przewodnie urodzin wybraliśmy czerń i biel, dlatego też zmieniłam zasłonki na czarne, i dodałam kilka czarnych elemntów dekoracyjnych, takich jak papierowe rozety nad stolikiem czy pompony z bibuły w oknie. Jako podkładek na stół użyliśmy czarnego bloku technicznego. Jak widzicie większość dekoracji była wykonana z papieru, czyli niedrogo i efektownie. Nie mogło oczywiście zabraknąć balonów z helem, również w kolorze czarnym oraz białym w czarne kropki. Właśnie dlatego lubię i zawsze wszystkich namawiam na neutralną bazę w pomieszczeniach – wystarczy zmienić kilka dodatków, a pomieszczenie od razu zyskuje inny charakter. Zgodzicie się ze mną?

urodziny-tosi

 

czarne-balony

 

czarne-nakrycie-stolu

Na motyw przewodni wybraliśmy króliczka Miffy. Wiem, że połowa instagrama ma już tę lampę, ale Tosia uwielbia bajkę z Miffy w roli głównej i książeczki też. A ja lubię je tak samo bardzo. Dlatego w prezencie dostała lampę w rozmiarze XXL, maskotkę, spodenki i koszulkę z miffy, i również na zaproszeniach pojawiła się postać króliczki. Sami spójrzcie na uśmiech Tosi i dekoracje i oceńcie czy było warto siedzieć do późna i szykować to wszystko 🙂

ciasteczka-domki

 

ciasteczka-na-patykach-miffy

 

tosia-i-miffy

 

tosia-i-lucyna

 

tosia-z-wujem-i-ciocia

 

urodziny-tosi-stolik-ze-slodyczami

 

zaproszenie-urodzinowe-z-miffy

Ah no i oczywiście tort z Miffy w wykonaniu Słodkiej Dziurki klik!

tort Miffy.jpg

A jeśli podoba Wam się zaproszenie, to możecie je pobrać i uzupełnić. Ja zaproszenia drukowałam na zwykłym papierze i przyklejałam na czarny blok techniczny. Tosia w ramach swojego podpisu odbiła swój palec czarnym tuszem.

Link do pobrania tutaj:klik!

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego weekendu życzę , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

kalendarz na luty 2017

Cześć, cześć!

Kolejny miesiąc i kolejny kalendarz z grafiką M. HIPNER. W zeszłym miesiącu chyba Wam się spodobał, więc będzie kontynuowany. Z lekkim opóźnieniem, ale przed nami cały miesiąc, więc na pewno się przyda! W formacie a4, tak samo jak miesiąc temu ze sporą ilością miejsca na notatki. Tym razem w roli towarzysza kocur z wąsem. Pobierajcie i korzystajcie! Ślijcie dalej i udostępniajcie. Klikajcie lajki i wpadajcie pojutrze na urodzinowy Tosinowy post 🙂

Link do pobrania kalendarza z kocurem: klik!

kalendarz-z-kotem-atelier-rzeczy-ladnych-hipner-luty

A dla tych co wolą wersję minimalistyczną link tutaj: klik!

kalendarz-atelier-rzeczy-ladnych-luty-2017

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

Liebster Award

No Cześć!

Jak zwykle z opóźnieniem, ale wiecie jak to jest. Długi weekend, czas z rodziną, telefon i komputer pozostawiony gdzieś daleko. Teraz jeszcze spadł śnieg, więc w ogóle szał i radość. Porzuciłam wszystkie plany weekendowe związane z pracą na rzecz sanek i pierwszej wizyty w kinie z Tosiakiem. Zapowiadałam Wam posta, w którym opiszę Wam jak wyglądają moje przygotowania do projektowania nowego mieszkania. Plan w między czasie się zmienił, bo niespodziewanie zostałam wytypowana przez Agnieszkę z bloga Instrukcję Poproszę w zabawie Libster Award.liebster-award

Agnieszka pisze o wszystkich sprawach związanych z małymi dziećmi, jest zwolenniczką świadomego rodzicielstwa, chustonoszenia, rodzicielstwa bliskości, BLW, spania z dziećmi, długich spacerów i wszystkiego co dla naszych małych szkrabów najlepsze! Także wszystkich przyszłych rodziców i tych co są nimi od niedawna zapraszam do przyjemnej lektury 🙂

ingrained Regular.jpg

Czym jest Liebster Award?

Jest to wyróżnienie przyznawane blogerom przez innych blogerów, to sposób wyróżnienia i ma na celu promowanie ciekawych blogów. Zabawa zaczęła się gdzieś w Niemczech ok 2011 roku, od tego czasu nominowane zostały tysiące blogów – sama wyszukiwarka Google wyrzuca 463 tys. wyników.

By wykonać wyzwanie, trzeba spełnić kilka zasad:

 

  • Przede wszystkim, miło będzie jeśli podziękujesz osobie, która Cię nominowała, było nie było, jest to nie tylko wyróżnienie ale też miła reklama;
  • Po otrzymaniu nominacji, trzeba odpowiedzieć na 11 pytań;
  • Ułożyć 11 pytań;
  • Należy nominować kolejnych 11 blogów;
  • Nominowany blog powinien … no i tu są rózne wymagania w różnych źródłach:
    • powinien mieć mniej obserwatorów, likeów, subskrybentów niż Twój.
    • powinien mieć nie więcej niż 200/500/1000/5000 polubień/obserwatorów;
  • Nie wolno nominować bloga, który nominował Ciebie;
  • Autora nominowanego bloga należy o tym poinformować prywatną wiadomością lub mailem.

 

Także macie okazję dowiedzieć się co nieco o mnie, o czym być może wcześniej nie wiedzieliście 🙂

Oto moje odpowiedzi na pytania zadane przez Agnieszkę: 

1. Czym dla Ciebie jest pisanie bloga?

Przyjemnością. Uporządkowaniem myśli.

2. Co zainspirowało Cię do nadania takiej właśnie nazwy dla swojego bloga?

Słowo ‚Atelier’ z języka francuskiego znaczy pracownia. Kocham język francuski, Francję i wszystko co francuskie, a w przyszłości marzy mi się własne Atelier, w którym będę mogła przerabiać, odnawiać i tworzyć kolejne ‚rzeczy ładne’.

3. Trzy słowa opisujące twój blog to?

Kreatywny. Inspirujący. Osobisty.

4. Gdy byś mogła zmienić coś na swoim blogu, to co by to było?

Funkcjonalność strony. I częstotliwość dodawanych postów. Obie rzeczy mam w planie w najbliższej przyszłości zmienić. Z drugą może być gorzej, ale będę starała się z całych sił 🙂

5. O czym lubisz pisać najbardziej?

O rzeczach, które mnie w jakiś sposób poruszają, zachwycają, które mają dla mnie jakieś znaczenie.

6. Herbata czy kawa? Uzasadnij

Kocham i kawę i herbatę.

7. Lubię/nie lubię blogerskich spotkań ponieważ?

Lubię. To zawsze okazja do poznania nowych inspirujących osób.

8. Gdybyś mogła/mógł cofnąć się w czasie to co byś zmienił/a/?

Nic. Niczego nie żałuję. Uważam, że każde, nawet złe wybory nas czegoś uczą. Wszystko dzieje się po coś. Trzeba tylko umieć dokonać właściwej analizy i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

9. Co Cię motywuje do działania?

Wyobrażenie sobie zrealizowanego celu. Jak sobie coś wymyślę, to aż nie mogę się doczekać jak będzie to gotowe!

10. Najpiękniejsze wspomnienie?

Mam wiele pięknych wspomnień. Nie umiem wybrać jednego, we wszystkich jednak występuję ja i moja najbliższa rodzina. Nigdy ja sama.

11. Jakie pytanie zadał/a byś swoim czytelnikom?

Co Wam się nie podoba w moim blogu, a co podoba najbardziej?

 

 

Lista wytypowanych przeze mnie blogów: 

  1. ZEN blog
  2. Pasja i rozwój
  3. Akademia Wewnętrznego Dziecka
  4. Wyspa inspiracji
  5. Fox on the box
  6. Las Sosnowy
  7.  Widzimrka
  8. Dziergane po godzinach
  9. Mama do kwadratu
  10. Dorota na przedmieściach
  11. pod szczęśliwą 13

Moje pytania do wytypowanych autorów:

  1. Co sprawiło, że postanowiłaś założyć bloga?
  2. Jak narodził się pomysł na bloga?
  3. Co daje Ci prowadzenie bloga?
  4. Jaki film/książka/cytat najbardziej Cię zainspirował w ostatnim czasie?
  5. Jakie jest Twoje wymarzone miejsce, które chciałbyś odwiedzić w 2017 roku?
  6. Dokończ zdanie: „Dom mój jest …”
  7. Kto jest Twoim autorytetem?
  8. Co lubisz robić w wolnej chwili?
  9. Co przeraża Cię najbardziej na świecie?
  10. Co w blogowaniu sprawia Ci największą trudność?
  11. Jakiej rady udzieliłabyś osobie chcącej rozpocząć przygodę z blogowaniem?

 

Cieszę się bardzo, że mogłam wziąć udział w tym wyzwaniu, bo miałam dzięki temu poznać kilka ciekawych blogów. I jeszcze raz dziękuję za nominację!

 

Miłej zabawy! 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

podsumowanie roku 2016 i styczniowy kalendarz do pobrania

Dzień dobry w nowym roku! 

Na początek chcę Wam życzyć absolutnie wszystkiego co najlepsze w nowym roku, dużo zdrowia, mało stresów, mnóstwa radości i spełnienia marzeń. Ten post będzie całkowicie prywatny, prosto z serca, potrzebuję napisać to wszystko i podzielić się tym z Wami. Im jestem starsza tym bardziej doceniam zdrowie,  miniony rok był rokiem ciągłych chorób w naszym domu. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek tyle chorowała. Żeby w jednym domu tyle osób tak często łapało przeziębienia i infekcje. Myślę, że to przez to, iż Tosia zaczęła chodzić do przedszkola i po prostu przynosi do domu różne wirusy. Wierzę w to, że w tym roku będzie lepiej i wszyscy się uodporniliśmy, choć częściowo. Wiem natomiast to, że przez te ciągłe spadki formy mam jeszcze większą motywację do dbania o siebie, do zdrowego odżywiania i aktywności fizycznej.

Mam też ogrom motywacji do działania. Każdą możliwą chwilę staram się poświęcać na realizację projektów. Szkoda mi każdej chwili spędzonej na nic nie robieniu. Zawsze tak miałam, że próbowałam maksymalnie zoptymalizować czas poświęcony na konkretne czynności, i nadal tak mam. Staram się łączyć jak najwięcej czynności ze sobą. Nie potrafię stać i patrzeć jak w czajniku gotuje się woda, wolę w tym czasie przygotować posiłek, ogarnąć zmywarkę czy zetrzeć blaty. Kiedy jadę samochodem, staram się słuchać różnych wykładów i zdobywać w ten sposób wiedzę, lub po prostu planować w głowie resztę dnia, czy obmyślać kolejne projekty. Kiedy oglądam film – dziergam, ale i to zdarza się bardzo rzadko, bo praktycznie przestałam oglądać tv. Jak już jestem naprawdę przemęczona albo przeziębiona to zdarzy mi się obejrzeć film, ale wtedy też staram się wybrać coś w jakiś sposób wartościowego. Odkąd mam Tosię i wróciłam na studia niemalże moją obsesją stało się efektywne działanie.

cytat-coco-chanel

Patrząc na poprzednie lata, widzę że w kwestii mojego podejścia do świąt niewiele się zmieniło. Natomiast sposób spędzania sylwestra zmienił się diametralnie. Kiedyś nie wyobrażałam sobie, żeby nie pójść na imprezę. Teraz nie wyobrażam sobie żeby pójść na imprezę. Wolę zostać w domu, podsumować zeszły rok i spisać postanowienia na rok następny. Wiecie… Kiedy urodziła się Tosia, porzuciłam wszelkie moje dotychczasowe zajęcia i poświęciłam 100% siebie wychowywaniu Tosi, zajmowaniu się domem i zdobywaniu wiedzy o wychowywaniu i organizacji czasu przy małym dziecku. Kiedy postanowiłam wrócić na studia, okazało się, że samo czytanie o organizacji zbyt wiele nie daje. Potrzebowałam czegoś więcej, żeby odnaleźć się w nowej sytuacji i pogodzić wyjazdy na zajęcia i spędzanie czasu z Tosią. Wtedy trafiłam na Happy Planner. Początkowo podchodziłam do niego sceptycznie, ale kiedy już go otworzyłam, od razu się zakochałam i z zapałem zaczęłam go używać. Najtrudniejsze okazało się podsumowanie poprzedniego roku, nigdy wcześniej tego tak naprawdę nie robiłam. Nigdy nie sporządzałam planów na następny rok. Sylwester był okazją do całonocnej imprezy, a postanowienia sporządzałam mimochodem, przy lampce szampana i w kilka dni później totalnie o nich zapominałam. Happy Planner ‚zmusił’ mnie to tego by usiąść i naprawdę zastanowić się nad pewnymi rzeczami. Podsumować, zaplanować i poczuć się pewniej. Możecie wierzyć lub nie ale ten rok był najbardziej intensywnym rokiem w moim życiu. Chyba nigdy nie czułam się tak zmęczona i zarazem tak spełniona i pewna tego dokąd chcę zmierzać. W tym roku bez wachania zamówiłam nowy happy planner i z radością przystąpiłam do podsumowania poprzedniego roku. Sama jestem pod wrażeniem, ile udało mi się osiągnąć, ile miejsc odwiedzić, ile książek przeczytać i projektów zrealizować. Lista projektów do zrealizowania  jest długa, ale wiem, że mogę więcej i że 2017 będzie jeszcze lepszy i jeszcze bardziej satysfakcjonujący!

happy-planner

Rok temu byłam dziewczyną z dwuletnią córką, która po dwuletniej przerwie postanowiła wrócić na studia. Teraz jestem dziewczyną z trzyletnią córką, tytułem magistra, certyfikatem Home Stagera, właścicielką bloga i  marki produkującej i sprzedającej zabawki moich projektów klik! i dodatkowym projektem na instagramie klik!. Wiem, że blog i marka są jeszcze trochę w powijakach, ale dla mnie ważne jest to, że ruszyłam z miejsca i zaczęłam.

certyfikat-home-stagera

14292398_1698014043856306_7844159100319503503_n

A przyszły rok będzie rokiem rozwijania bloga i firmy. Potrzebuję się tylko jeszcze bardziej zorganizować 😉 Z tej okazji postanowiłam przygotować dla siebie i dla Was kalendarz do wydrukowania na styczeń. Udostępniam Wam dwie wersje, minimalistyczną i wzbogaconą o grafiką mojej wieloletniej przyjaciółki  Magdy HIPNER, która  ma już swoje własne studio tatuażu w Zielonej Górze! Znajdziecie ją na fb klik!  i instagramie klik!

kalendarz-styczen-2017-minimalistyczny

Link do pobrania: klik!

 

kalendarz-styczen-2017

Link do pobrania: klik!

Nie piszę tego wszystkiego, żeby się pochwalić, tylko żeby pokazać, że się da. Jeżeli tylko znamy cel i wystarczająco mocno chcemy go zrealizować, to znajdziemy drogę do jego osiągnięcia. Zatem, jeszcze raz życzę Wam wszystkiego najlepszego, określenia swoich celów i determinacji do ich realizacji. A na koniec jeszcze jeden cytat, który od dłuższego czasu gości jako tapeta w moim telefonie 🙂

cytat-napoleon-hill

Jeżeli dotrwałeś do końca to podziel się proszę ze mną w komentarzu, jakie robisz postanowienia noworoczne i czy udaje Ci się je realizować 🙂 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

5 sposobów na plastikowe bombki

Dzień dobry!

Święta tuż tuż. Przygotowania sie zaczęły. Prezenty wszystkie kupione, zakupy zrobione, pichcenie rozpoczęte. Choinkę tak jak pisałam Wam w poprzednim poście zawsze kupujemy w wigilię lub dzien przed. W tym roku udało mi sie przekonać domowników zeby stanęła wcześniej (!) 😃 także stoi, kupiona wczorajszego wieczoru, jeszcze goła. Wielkie ubieranie odbędzie sie dziś, ale wczoraj postanowiłam przygotować kilka nowych bombek. Zapewne większość z Was zna plastikowe kule, które są idealną opcją przy małych dzieciach. U nas na choince zawisną na pewno ozdoby drewniane, koronkowe, pierniki oraz plastikowe kule, które urzekają mnie co roku tak samo swoją przeźroczystością i delikatnością. Zwykle wkłada się do nich piórka, też tak robiłam, rok i dwa temu. W tym roku zapragnęłam odmiany i postanowiłam przygotować post z cyklu ‚5 sposobów na’ plastikową bombkę. Przygotowanie każdej z nich zajmuje zaledwie chwilę, także na spokojnie zdążycie jeszcze na te święta!

 

5-sposobow-na-atelier-rzeczy-ladnych
I myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

W pierwszej kolejności wersja dla miłośników delikatności i koronek. Zrobiona przy użyciu papierowej samoprzylepnej koronkowej taśmy firmy HEYDA. Dedykowana mojej mamie:

 

 

 

bombka-z-koronka

 

bombka-z-papierowa-koronka

 

pearl-maker-heyda
Druga dedykowana wszystkim moim domownikom i miłośnikom kawy:

 

bombka-z-ziarnami-kawy

 

bombka-z-kawa
Trzecia wersja dla wszystkich tych co uwielbiają dziergać. Inspiracją była moja dobra koleżanka Zuzia z bambolina.pl 

 

bombka-z-wloczka
Czwarta propozycja to wypełnienie z błyszczących koralików. Dla lubiących błyskotki i styl glamour.

 

bombka-z-przezroczystymi-koralikami

 

bombka-z-koralikami
Ostatnia opcja to pusta bombka, ale ozdobiona z zewnątrz złotym markerem PEARL MAKER, który pojawił się na zdjęciu z taśmą HEYDA, i którego używałam do ozdabiania świecznika w poście ‚5 sposobów na jesienne świeczniki’ klik!. Lubię kropki, więc musiałam je jakoś zawrzeć na bombce.

bombka-w-kropki-namalowane-markerem-pearl-maker
Która przypadła Wam najbardziej do gustu? Jak Ubieracje Wasze choinki? W tradycyjne szklane bombki czy eksperymentujecie?

Naszą choinkę w pełnej okazałości pokaże Wam jak bedzie gotowa, zapewne na fb i instagramie.

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

papierowa choinka

Cześć 🙂

jesień minęła mi nie wiem kiedy. Dużo się wydarzyło, były dni bardzo intensywne i szybkie, ale też całkiem powolne. Było kolorowo, jesiennie, jakbym wczoraj biegała z Tosią wśród drzew i zbierała kasztany, a tu nagle grudzień, wszędzie choinki i mikołaje. Ostatni miesiąc był wypełniony wyjazdami, sporą ilością pracy, a później chorobami, dlatego  świąteczny nastrój dopiero wkracza do naszego domu.  Zaczęłyśmy robić już pierniczki, a dzisiaj postanowiłam wyjąć moją papierową choinkę. Zrobiłam ją 4 lata temu. Co roku ją wyciągam i dalej tak samo ją lubię. Powstała jeszcze zanim Tosia była w planach, a ja studiowałam i mieszkałam we Wrocławiu. Na święta jeździłam do domu, ale w studenckim mieszkaniu chciałam mieć jakiś świąteczny akcent. Nie chciałam żywej choinki, bo wiedziałam, że nie przetrwa świąt bez podlewania. Sztucznych plastikowych choinek nie trawię. Dlatego postanowiłam zrobić choinkę z papieru. Mała, prosta dekoracja, może stać długo i nie uschnie, zawsze wygląda tak samo świeżo 😉

Do jej wykonania użyłam:

długiej wykałaczki,

kartek wyrwanych ze starych katalogów meblarskich

grubej tektury.

Kartki pocięłam na kwadraty. Najmniejsze mają boki długości 1,5 cm, a najdłuższe 18 cm. Między kolejnymi kwadratami robiłam ok. 0,5 – 1 cm.

materialy-na-papierowa-choinke

Kartonowe kwadraty muszę być mniejsze, żeby nie było ich widać, trzeba przekładać nimi papierowe kartki, żeby choinka miała ładny kształt i była stabilniejsza.

podstawa-choinki-papierowejpoczatek-papierowej-choinkichoinka-papierowa

Robimy takiego przekładańca do samej góry. na czubku montujemy jakiś ozdobnik. U mnie jest to złoty dzwoneczek. W poprzednich latach był to mini drewniany spinacz z białym filcowym reniferkiem.

papierowa-choinka-z-gory

choinka-papierowa-z-losiem-i-lampionem

choinka-papierowa-z-gory-obok-losia

Tak proste rozwiązanie, a taki efekt. Jak Wam się podoba? Mi marzy się taka ze starych nut.

Na żywą choinkę muszę jeszcze poczekać, bo tradycyjnie kupujemy i ubieramy dzień przed wigilią, ale ozdoby już zaczynam szykować i na dniach Wam je pokażę. A Wy macie już choinki w swoich domach? Żywe, sztuczne czy jakieś oryginalne, z gałęzi, drewnianych desek lub papieru jak ta moja? 🙂

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

kROOL.design, czyli moje drugie dziecko

Dzień dobry!

w końcu przyszła zima, zaczął pruszyć śnieg, ja mam za sobą 3 wyjazdowe weekendy, a między nimi dwa bardzo intensywne tygodnie. Teraz gdy spadł śnieg, a ja podomykałam pewne sprawy (co nie oznacza, że nadal mam mnóstwo roboty! ;)) w końcu pozwoliłam sobie na odpoczynek, leżenie pod kocem i wyjaśnienie Wam czym byłam taka zajęta. Część z Was, która zagląda do mnie od dłuższego czasu wie, że w lipcu obroniłam projekt dyplomowy magisterski. Nie mogłam Wam początkowo zdradzić jak wyglądał mój projekt, ponieważ chciałam zastrzec wzór w urzędzie patentowym. Teraz wzór już zastrzeżony, ja pierwsze targi mam za sobą, mogę więc przedstawić Wam moje dziecko, czyli markę kROOL.design. klik! Ideą marki jest projektowanie i tworzenie zabawek jak najbliższych nautrze, jak najprostszych, wspomagających rozwój. Pierwszym przedmiotem sprzedaży jest właśnie mój projekt dyplomowy, którego temat brzmiał: „zestaw pomocy edukacyjnych wspomagających sprawności manualne”  W niedalekiej przyszłości do sprzedaży wprowadzę kolejne pomoce. Tymczasem przedstawiam Wam LAAU, czyli kreatywną układankę rozwijającą wyobraźnię przestrzenną oraz wspomagającą rozwój sprawności manualnych, czyli tak zwaną motorykę małą. Na całość zestawu składa się 61 elementów, w tym

•dwie podstawy,

• 4 elementy prostokątne, które wraz z podstawami tworzą pudełko na pozostałe elementy zestawu.

• po 5 puzzli w 5 kształtach,

• po 6 patyczków ryflowanych w dwóch długościach,

• 6 gumek okrągłych,

• 6 gumek zakończonych drewnianymi koralikami oraz

• 6 sznurków

31213875

 

4

6

11

zdj-nr-10zdj-nr-5

Jak widzicie na powyższych zdjęciach z zestawu można zbudować różne rzeczy, przy okazji ćwicząć dłonie. LAAU przeznaczone jest dla dzieci powyżej treciego roku życia ze względu na patyczki drewniane kulki, jednak nawet młodsze dzieci pod nadzorem osoby dorosłej mogą się świetnie bawić. Te najmłodsze może jeszcze nie poradzą sobie ze zbudowaniem konkretnego przedmiotu, jednak wystarczy by przetykały patyczki przez dziurki, lub przewlekały sznurki, czy naciągały gumki, a rączki będą ćwiczyć i wyobraźnia się rozwijać.

Zależało mi na jak najbardziej surowym wyglądzie zabawki, dlatego zdecydowałam się na sklejkę. Chciałam jednak dodać akcenty kolorystyczne, żeby zaciekawić dzieci i pobudzić zmysł wzroku. Zdecydowałam się na trzy kolory: morski, czerwony oraz fioletowy, dzięki czemu zestaw jest uniwersalny dla obojga płci.

Sznurki można wykorzystywać do nauki wiązania kokardek, co przyda się dzieciom przy wiązaniu butów.

Zamknięte pudełko może służyć za bębenek, na którym można grać patyczkami, a naciągnięte gumki na ramę pudełka mogą posłużyć za harfę.

Ciekawą propozycją jest również rzucanie cieni na ścianę przez zbudowane już konstrukcje.

Możliwości zabawy są nieograniczone. Część osób, która zdążyła już poznać mój projekt z uśmiechem na twarzy skomentowała, że to takie trochę jak lego. I coś w tym jest. Od początku chciałam stworzyć coś abstrakcyjnego, gdzie będzie trzeba użyć wyobraźni. Coś przy czym zarówno dzieci będą się dobrze bawiły, ale i dorośli. Zachęcam gorąco do wspólnej zazbawy, wspólnego wymyślania i tworzenia.

Na koniec jeszcze pokażę Wam kilka zdjęć z sesji zdjęciowej jak bawią się dzieci 🙂

 

007.jpg

004.jpg

 

Julia.jpg

 

09.jpg

07.jpg

 

002.jpg

007.jpg

Jeśli podoba Wam się mój projekt to zostawcie proszę komentarz pod spodem. Właśnie pracuję nad sklepem internetowym, ale ciągle badam zainteresowanie, także będę bardzo wdzięczna. Sklep co prawda jeszcze nie działa, ale zainteresowanych zapraszam na fb klik! oraz instagrama klik! Zamówienia można składać przez wiadomości na obydwu tych portalach lub drogą mailową. Koszt zestawu to 188 zł brutto. Z okazji świąt wszystkie paczki pakuję na prezent 🙂

Liczę na Wasze opinie. Miłego wtorku!

 

Pozdrawiam, Joanna Król

PS. Zdjęcia z udziałem dzieci wykonała Lisia Gawiedź kilk!

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

5 sposobów na pozytywny poranek

Dzień dobry!

dziś piszę do Ciebie z Warszawy, ponieważ już czekam z niecierpliwością na Bloggers Meeting. Pierwszy raz będę brała udział w tego typu wydarzeniu, więc nie do końca wiem czego się spodziewać, ale jestem pewna, że będzie inspirująco i kreatywnie! 🙂

Dwa tygodnie temu napisałam post o moich sposobach na zdrowy sen, który został przyjęty lepiej niż się spodziewałam, dlatego dziś chcę się podzielić z Tobą 5 sposobami na pozytywny początek dnia. W końcu to od poranka zależy cały dzień. Przynajmniej ja tak mam, że jak nie zacznę dobrze, to cały dzień jest ponury i rozlazły, a że ostatnio staram się zwiększyć moją produktywność i poprawić jakoś życia to dokładam wszelkich starań, by każdy dzień zacząć pozytywnie!

5-sposobow-na-pozytywny-poranek

Po pierwsze i najważniejsze trzeba zadbać o zdrowy sen, czyli odsyłam do posta z przed dwóch tygodni klik!  🙂 Żaden dzień po nieprzespanej nocy nie będzie w pełni pozytywny i produktywny. Ja potrzebuję MINIMUM 6 godzin snu, jak tyle śpię, to jestem w stanie rano wykrzesać z siebie odrobinę energii na rozpęd. Kiedy zdarzy mi się spać mniej to nie dość, że poranek jest słaby to i reszta dnia i zwykle jeszcze kolejny są rozwalone.

• Po drugie muszę mieć ustalony cel dnia. Zwykle przed snem mniej więcej planuję co zrobię w dniu następnym. Każdy dzień, w którym mam jasno określone zadania do wykonania jest o wiele bardziej produktywny, niż kiedy wstanę i dopiero się zastanawiam co by tu zrobić. I tyczy się to również odpoczynku. Kiedy wieczorem zaplanuję, że następnego dnia odpoczywam i nic nie robię, to wstaję bardziej zrelaksowana i nie nachodzą mnie co chwilę myśli z listą zaległości. 

• Zdarza mi się czasami, że po otworzeniu oczu, nie koniecznie mam ochotę od razu wyskakiwać z łóżka, wtedy włączam sobie jakąś pozytywną piosenkę i od razu nabieram energii do rozpoczęcia dnia. To jedna z moich ulubionych klik! Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy z tego jak duży wpływ ma na mnie muzyka, której słucham. Kiedy odkryłam jej moc, to zaczęłam uważniej wybierać to czego słucham. Tobie też polecam przeanalizować listę utworów.

 Dobrze robi z rana porządne przeciągnięcie! Albo kilka skłonów czy przysiadów. Oczywiście można pójść pobiegać lub poćwiczyć jogę, ale nie wymagajmy od siebie zbyt wiele z samego rana. Wystarczą proste ćwiczenia rozciągające, podczas których weźmiemy kilka głębokich oddechów, a krew zacznie szybciej krążyć po ciele.

Kubek gorącej ulubionej kawy/herbaty i pożywne śniadanie. Zawsze byłam herbatoholiczką, teraz nie zaczynam też dnia bez kawy. Nawet kiedy jestem wyspana to małą czarną wypić muszę! 🙂 I herbatę, szczególnie teraz, kiedy mamy jesień i wielkimi krokami zbliża się zima.

Z okazji samotnego wieczoru w hotelu zrobiłam mały rysunek do posta.

joginka-z-kawa

Jak Ci się podoba?

Będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się swoją opinią w komentarzu, a może masz jakieś swoje sprawdzone sposoby na zaczarowanie dnia o poranku?

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

 

 

 

 

Amazona vs. Annie Sloan vs. Byta-yta – metamorfoza komódki bibliotecznej

Cześć,

jakiś czas temu chwaliłam się zdobyczną komódką biblioteczną z czterema szufladkami, pamiętasz z fb? Jeśli nie to wyglądała ona tak:

komodka-biblioteczna-stara-otwarta

komodka-biblioteczna-stara

Mistrzowska robota stolarska to nie jest, ale że kocham komódki to stwierdziłam, że ją upiększę i będzie przecudna.

Znasz farby Annie Sloan? Słyszałaś o marce Amazon?  Ja do tej pory malowałam farbami Annie Sloan, o innych markach jedynie czytałam. Jednak z okazji organizowanego Bloggers Meeting w Warszawie organizowany przez markę Amazon miałam okazję w końcu wypróbować produkty tej marki. Myślałam, że po ich użyciu będę mogła stwierdzić, która z tych dwóch marek mi bardziej odpowiada, ale nie mogę. Dodatkowo do porównania dodaję farby marki byta-yta, które różnią się od typowych farb kredowych tym, że są robione na bazie oleju lnianego, ale tak jak farby kredowe są wodorozpuszczalne.

Nie umiem tego ocenić, każda ma swoje plusy i minusy. Jak wszystko zresztą. Postanowiłam więc zrobić małe porównanie.

FARBY

               Annie Sloan           vs.         Amazona              vs.            Byta-yta  

ZAPACH                                 niezbyt przyjemny                bez zapachu           ledwo wyczuwalny

KONSYSTENCJA                              gęsta                               aksamitna                           oleista

KRYCIE                                             kryjąca                                 kryjąca                              kryjąca

CZAS SCHNIĘCIA                         20 min.                                15 min.                                 2 h

WYDAJNOŚĆ                           1 l / ok. 10-13m2                                                             1 l / ok. 6-8m2

LICZBA KOLORÓW                           37                                                20                                         14

CENA                                              140 zł/ 1 l                                 125 zł / 0,75 l                      148 zł / 1 l

(wychodzi 166 zł / 1l )

Przy robieniu tych zestawień posiłkowałam się stronami internetowymi w/w marek, jeśli chodzi o zapach to jest to moja subiektywna opinia. Pomimo, że na stronie Annie Sloan jest napisane, że farba jest bezwonna i można nią malować w małych pomieszczeniach bez wentylacji, to ja po dłuższej chwili ten zapach wyczuwam, dla mnie osobiście nie jest najprzyjemniejszym zapachem, ale też mnie nie drażni, natomiast mojej mamie bardzo przeszkadza. Byta-yta malowałam krótko i nic przez tę chwil mi nie przeszkadzało. Mimo to w tej kategorii wygrywa marka Amazona, poza tym, Amazona wygrywa również konsystencją farby. Byta-yta jest jak dla mnie zbyt oleista i rzadka – tak, tak to farba na bazie oleju i chyba nie do końca mi to odpowiada, Annie Sloan jest gęsta, co czasami jest fajne, ale czasami przeszkadza – wtedy możemy farbę rozrzedzić wodą , natomiast farba firmy Amazona pod tym względem jest cudowna. Ma aksamitną konsystencją i bardzo dobrze się rozprowadza. Nie udało mi się znaleźć informacji odnośnie wydajności farby Amazona, jednak wydaje mi się, że wypadnie podobnie do Annie Sloan. Ilością kolorów wygrywa Annie Sloan i również bardziej trafia moją estetykę. Ku mojemu zaskoczeniu Annie Sloan wypada najtańsza! Zawsze słyszę od ludzi, że to taka droga farba i słyszałam kilkakrotnie, że Amazona jest tańsza. Owszem, opakowanie jest tańsze, tylko ma mniejszą pojemność. Po przeliczeniu wychodzi drożej. Ja uwielbiam farby kredowe, mimo że wszystkie mają jedną tę samą wadę, jak ubrudzi się nimi ręce to skóra robi się spierzchnięta. Ja od małego mam problem z suchością skóry i mi to przeszkadza, ale mimo to uwielbiam nimi malować. Może w końcu nauczę się pracować w rękawiczkach 😉 Byta-yta pod tym względem jest lepsza, bo dzięki temu, że jest na bazie oleju lnianego nie wysusza, wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję malować tymi farbami w ciut większej ilości i bardziej się do nich przekonam. Narazie pozostają mi obojętne. A między Annie Sloan a Amazoną dalej nie umiem zdecydować. Mam na oku jeszcze jedną markę, którą w niedługim czasie planuję wypróbować. Ciekawa jestem jak ona wypadnie w takim zestawieniu, być może okaże się najlepsza?

A teraz czas na porównanie wosków! Mam nadzieję, że pomoże ono rozwiać moje wątpliwości.

WOSKI

                                                  Annie Sloan              vs.           Amazona          vs.         Byta-yta

ZAPACH                                       przyjemny                                      żrący                                obojętny

KONSYSTENCJA           średni, w kierunku miękkiego        jak masełko                           twardy

CZAS SCHNIĘCIA                            24 h                                                24 h                                    24 h

WYDAJNOŚĆ                                                                                   0,4 l / 6-8m2

PALETA BARW                           4 kolory                                      7 kolorów                       15 kolorów

CENA                                             55 zł/ 0,5 l                                   90 zł / 0,4 l                       300 zł / 1 l

(wychodzi 110 zł / 1 l )             (wychodzi 224 zł / 1 l )

 

Zapach wosku Annie Sloan w moim odczuciu jest przyjemny, kojarzy mi się ze starymi meblami po babci. Wosk Amazonu ma tutaj ogromnego minusa, dlatego że nie tyle co jest nie przyjemny, co po prostu żrący. Sam zapach jak wącham całkiem mi się podoba, ale po dłuższym używaniu, było go czuć w całym pomieszczeniu, a nawet poza nim.  Z natury jestem wrażliwa na różne odczynniki. Poza suchą skórą, mam wrażliwe oczy i drażnią mnie zapachy. Od tego wosku rozbolała mnie głowa i przez większość wczorajszego dnia miałam problem z oczami. (Przez to post jest dopiero dziś! ) Fakt, że ostatnio sporo czytam, sporo czasu spędzam przy komputerze, w domu chodzi ogrzewanie, przez co powietrze jest bardziej suche, ale ten wosk mnie dobił. Na stronie jest zawarta informacja o tym, że może działać drażniąco i podczas jego stosowania powinno się chronić oczy i ręce. Nie jest to więc tylko moja subiektywna opinia. Dla bardziej wrażliwych osób polecam więc woski Annie Sloan. Jeśli chodzi o byta-yta, to jest mi dość obojętny. Nie powalił mnie na kolana, ale też nie zrobił mi krzywdy. Z całej trójki jest najgęstszy, wręcz twardy, więc najtrudniej się go rozprowadza, ale to też ma swoje dobre strony, bo przez to dobrze się wciera w mebel. Najbardziej miękkim woskiem okazał się wosk Amazona. Czas schnięcia wszystkich wosków jest taki sam. Potrzebują one czasu na utwardzenie i już. Nie udało mi się znaleźć informacji odnośnie wydajności wosku Annie Sloan ani Byta-yta. Na stronie Annie Sloan, jedynie jest napisane, że na litr farby zaleca się kupić puszkę wosku o pojemności 500 ml. Wydaje mi się, że najmniej wydajnym woskiem jest Byta-yta. Jegno drugim minusem jest to, że może być stosowany tylko na powierzchnie chłonne. Ja użyłam wosku Amazona w kolorze granatowym na lekko przetartej wcześniej lakierowanej komódce i efekt sama zobaczysz za chwilę. Natomiast myślę, że Byta-yta w tym przypadku by nie przeszła. Byta-yta wygrywa jednak ilością kolorów. Przegrywa Annie Sloan, ale nadrabia ceną, bo znowu wypada najtaniej! W przypadku wosków też nie potrafię podjąć jednoznacznej decyzji. Każdy z tych wosków ma coś w sobie. Najbardziej chyba odpowiada mi konsystencja Amazona, ale ten zapach jest naprawdę uciążliwy… Mam więc nie lada zagwozdkę.

A teraz zobacz efekt moich testów faby i wosku Amazona. Na pomalowanie szufladek i całego wnętrza użyłam nie całe 150 ml farby w kolorze Jeans. Na fronty szufladek i korpus z zewnątrz nałożyłam niepełne dwie warstwy wosku w kolorze granatowym. Szufladki wyłożyłam wzorzystym papierem. Jak Ci się podoba efekt? Ja jestem zachwycona!

szufladka

komodka-biblioteczna

wnetrze-komodki

15102277_10208741516307681_457141454_o

szufladki-z-bliska

komodka-bez-szufladek

pusta-komodka

cala-szufladka-z-bliska

otwarte-szufladki

komodka-w-widoku-z-gory

Lubisz odmieniać meble? Używałaś którejś z testowanych przeze mnie farb? Podoba Ci się moje porównanie i metamorfoza? Koniecznie napisz mi o tym w komentarzu! Jestem strasznie ciekawa Twojego zdania! 🙂

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.