„365 days door project”

Dobry wieczór,

Dziś powinien być post z cyklu „5 sposobów na…”, ale akurat dziś wypada 1 październik, a właśnie na tę datę zaplanowałam rozpoczęcie na instagramie pewnego projektu, o którym chciałam Cię poinformować i prosić o wsparcie i trzymanie kciuków w jego powodzeniu. Jeśli śledzisz mojego bloga od początku to wiesz o moim małym zboczeniu, miłości, słabości jaką są drzwi. Uwielbiam drzwi rożne, te bardziej nowoczesne, ale też stare rzeźbione, ale największą sympatią darzę kolorowe i te stare, zapomniane, z których łuszczy się farba i zachodzą rdzą, dzięki czemu można dostrzec na nich przeróżne odcienie i pewną malarskość. Zdjęcia drzwi zaczęłam robić na wycieczce do Londynu, część z nich możecie zobaczyć w tym poście klik!, a później już jakoś poleciało. Za każdym razem kiedy widziałam urokliwe drzwi, które chwytały mnie za serce cykałam im fotkę. Podczas ostatniego pobytu w Krakowie pokazywałam Lucynie zdjęcia z wakacji. Wsród nich dostrzegła sporo zdjęć właśnie drzwi i powiedziała, że powinnam coś z nimi zrobić. (Dzięki Lucy :*) Tak narodził się pomysł na „365 days door project”. Od tamtej pory już całkiem dostałam obsesji na punkcie drzwi i zaczęłam się wszędzie za nimi rozglądać, a nawet chodzić przez różne podwórka!

 

365daysdoorproject-day-1
Jeśli podoba Ci się pomysł tego projektu to zapraszam do obserwowania klik! i proszę o trzymanie kciuków i pozostawienie komentarza w ramach wsparcia, żebym naładowała się energią i motywacją na cały rok! 🙂

 

 

 

Pozdrawiam ciepło, Joanna Król

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

wspomnienia z wakacji – album ze zdjęciami

Dobry wieczór,

zauważyłam ostatnimi czasy, że z wiekiem staję coraz bardziej sentymentalna. Kiedyś żyłam chwilą bez szczególnego rozmyślania o przyszłości. Bardziej rozpamiętywałam przeszłość, ale raczej te złe chwile. Teraz staram się planować przyszłość i lubię wspominać przeszłość, lecz tę jej pozytywną część. Z okresu studiów nie mam praktycznie w ogóle zdjęć, toteż muszę polegać na wspomnieniach zachowanych w głowie. Mam w pamięci trochę zapisanych obrazów, którymi chciałabym się podzielić z bliskimi, a w przyszłości pokazać dorastającej córce, dlatego staram się ostatnio robić sporo zdjęć. Dodatkowo na urodziny dostałam od męża polaroid, o którym marzyłam od dawna.

polaroid i zdjęcia.jpg

Teraz mogę więc chwytać obrazy i od razu mieć je na papierze, który jest naklejką, co ułatwia wklejanie do albumu, a dodatkowo wszystkie zdjęcia mam zapisane na karcie micro SD. Aparat ma również funkcję robienia zdjęć w czerni i bieli lub w odcieniach błękitnych, rozjaśnionych. Ostatnią opcją, o której warto wspomnieć to możliwość drukowania zdjęć na całości formatki lub z białą ramką, jak w dawnych aparatach tego typu. Na wakacjach uwieczniłam więc trochę chwil, a po powrocie postanowiłam zrobić wakacyjny album ze zdjęciami, z ich opisami, ale również z mapką, na której zaznaczyłam miejsca, w których byliśmy. Myślę, że za 10 lat nie będziemy pamiętać dokładnie nazw wszystkich zwiedzonych miejsc a ten album będzie doskonałą przypominajką na długie jesienne wieczory. Trochę czasu zajmuje zrobienie takiego albumu, ale uważam, że warto poświęcić jeden wieczór, zresztą samo tworzenie go może być również okazją do wspólnie spędzanego czasu i przypomnienia sobie rożnych szczegółów, szczególnie gdy tak jak ja nie robi się albumu bezpośrednio po powrocie z wakacji.

pamiatki-z-wakacji

Do opisów zdjęć wykorzystałam wycinki z gazet. Wybrałam wyrazy i frazy pasujące do wakacji…

wycinki-z-gazet

… i zabrałam się za klejenie. Tak prezentuje się część albumu:

strona-tytulowa-albumu-ze-zdjeciami-z-wakacji

 

album-ze-zdjeciami

 

wyjazd-w-najlepszym-stylu-zdjecia-z-wakacji

 

strona-z-albumu-ze-zdjeciami-1

 

strona-z-albumu-z-wakacji

 

strona-albumu-ze-zdjeciami-z-wakacji

 

Jak podoba Wam się mój album? Wy lubicie wywołane zdjęcia umieszczać w albumach i pózniej oglądać je wspólnie z bliskimi czy wolicie wspomnienia na komputerze lub instagramie?

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.

 

 

 

 

 

 Pozdrawiam, Joanna Król

 

 

 

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Świąteczna wycieczka do Szczawna-Zdrój

Kto widział na fb ten wie, że wczoraj wybraliśmy się na małą wycieczkę. Pradziadkowie Tosi akurat są w sanatorium i jedyną szansą na spędzenie chwili razem w święta były odwiedziny u nich. Od rana świeciło piękne słońce więc zebraliśmy się i pojechaliśmy. Wiadomo jak to z dzieckiem. Wszystko dostosowane do godzin jedzenia, sikania i spania, ale udało nam się zrobić dość spory spacer, zahaczyć o pijalnię wód mineralnych, gdzie można skosztować trzech rodzajów wody, posiedzieć, odpocząć i pooglądać sztukę, bo w holu stoją rozstawione sztalugi z obrazami. Przepyszny obiad zjedliśmy w restauracji Bohema, który składał się z zupy z jarmużu z chipsami z topinamburu, skoku króliczego z kopytkami pietruszkowymi oraz pierożków buraczanych z twarożkiem, szczypiorkiem i rzodkiewką.  Nie udało mi się zrobić fotek bo byliśmy zbyt głodni, ale było tak pyszne, że jak tylko będę mieć trochę luzu na uczelni to spróbuję przyrządzić to wszystko w domu. Jak nadejdzie ten dzień to podzielę się z Wami przepisami i pokażę, jak wyszło 🙂 Po obiedzie znowu spacer a po nim herbatka w herbaciarni o nazwie Herbaciarnia. Pierwszy raz od dawna dostałam porządnie zaparzony napój a do niego klepsydrę. Jako miłośniczka herbat ogarnia mnie rozpacz, kiedy dostaję w dzbanuszku wodę, która już dawno nie jest wrzątkiem i osobno torebkę z herbatą. Bardzo brakuje mi takiej przytulnej herbaciarni u nas w mieście. Miejsca, gdzie można posiedzieć i poplotkować z koleżanką albo spokojnie popracować przy filiżance dobrej herbaty. Jakoś muszę z tym żyć a herbatą poza zaciszem domowym delektować się na wyjazdach. Poniżej kilka kadrów z przepięknego Szczawna-Zdrój. Tak mi się tam spodobało, że chyba tam wrócimy na dłużej. Może na jakiś weekend? Choć teraz zaczynam czuć oddech obrony mgr na karku i zaczęliśmy szukać mieszkania, więc może być ciężko z czasem na wyjazdy i odpoczynek. Trzymajcie kciuki za mój projekt dyplomowy i za mieszkanie też, bo już jutro idziemy jedno oglądać! 🙂

5

Deptak główny

4897

Pijalnia wód mineralnych

thumb_IMG_7347_102421

Aleja spacerowa, Tosia i jej balonik 😉

A Wy jak spędzaliście Święta? Lubicie takie jednodniowe wypady?