Betonowa ściana.

No hej!

 

Dziś chcę Wam napisać o naszej betonowej ścianie w łazience.

Co do tego, że beton ma się pojawić w naszym mieszkaniu byliśmy pewni już dawno temu. Początkowo miał to być tylko betonowy blat w kuchni. Później zakochałam się w betonowych ścianach i padła decyzja, że ma się taka ściana pojawić w łazience,  a ostatecznie kupiliśmy również kilka betonowych lamp, ale o nich innym razem.

Poszukiwania zaczęłam w firmach wykonujących tynki dekoracyjne. Znalazłam kilka takich, które w ofercie mają tynki betonowe (albo imitujące beton?), w dodatku odporne na ścieranie i wilgoć, czyli nadające się do łazienek i kuchni. Ucieszyłam się, bo chcieliśmy mieć wszystkie ściany w łazience betonowe. I wtedy w odpowiedzi na moją wiadomość e-mail zadzwonił do mnie Pan z jednej z firm i zaczął wypytywać. Kiedy usłyszał, jaką mamy wizję, powiedział, że mimo zapewnień producentów te tynki nie są aż tak odporne i odradza robienie ścian bezpośrednio przy wannie czy pod prysznicem. Poradził natomiast, że jeżeli byśmy bardzo chcieli, to dobrze by było zrobić kilka centymetrów ‚cokołu’ z płytek przy samej wannie czy przy brodziku, dlatego że te miejsca są narażone na największą ilość wody i właśnie w tych miejscach klienci najczęściej zgłaszali uszkodzenia tynków. Wystarczy, że zrobiła się gdzieś mała szczelina i woda zaczęła wciekać pod tynk, a później zaczynało powoli puchnąć.

Po tej rozmowie byłam zrozpaczona. Naprawdę. Chcieliśmy beton, żeby było gładko, a tu się okazuje, że jakiś cokół trzeba robić.  Jakaś masakra. No ale nic. Trzeba było wymyślić inne rozwiązanie. I tak narodził się pomysł, żeby ściany przy wannie pokryć szkłem typu lacobel.

Jak już zdecydowaliśmy się na pokrycie lacobelem części ścian, to odporność betonu czy też tynku dekoracyjnego przestała być aż tak istotna. Wtedy wpadłam na masę dekoracyjną imitującą efekt betonu o nazwie ‚Efekt Loft Beton’ firmy JEGER, którą wg producenta można stosować na ścianach, blatach roboczych, w łazienkach i prysznicach.  Masa jest dostępna w 6 odcieniach szarości, które w zależności od oczekiwanego efektu można mieszać ze sobą. Masę trzeba oczywiście zaimpregnować i tutaj też mamy wybór. Producent oferuje 3 rodzaje: Protector do ścian matowy lub efekt wosku oraz Protector do blatów i posadzek. W łazience zdecydowaliśmy się na masę w kolorze nr. 2. oraz Protector do ścian ‚EFEKT WOSKU’.

IMG_5897

Firma Jeger posiada w swojej ofercie również podkład pod masy dekoracyjne, jednak ja na taki się nie zdecydowałam w przypadku ścian w łazience. Po prostu pomalowałam ściany z karton-gipsu białą farbą, żeby zmniejszyć ich chłonność. Producent sugeruje nakładanie masy zwykłą metalową pacą. Próbowałam i jak dla mnie się to nie sprawdziło. O wiele lepiej nakładało mi się gumową szpachlą z drewnianym uchwytem – taką jak na zdjęciu powyżej. A poniżej możecie zobaczyć  pierwszą warstwę, na etapie schnięcia i już suchą.

 

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_44f3

 

unadjustednonraw_thumb_44ce.jpg

 

unadjustednonraw_thumb_44f0.jpg

 

 

Po nałożeniu pierwszej warstwy odczekałam kilka godzin, aż ściana dobrze wyschła, po czym nałożyłam warstwę drugą. Po całkowitym wyschnięciu miejscami jeszcze naniosłam poprawki, a na sam koniec wyrównałam gdzieniegdzie siatką ścierną do gładzi o grubości 80.

 

 

IMG_6031

 

 

Ostatni etap to nałożenie impregnatu. Do tego przydała mi się kuweta, bo impregnat jest w wąskiej puszce.

 

 

IMG_6080

 

 

IMG_6081

 

IMG_6083

INSTRUKCJA w 5 KROKACH: 

  1. pierwsza warstwa
  2. druga warstwa
  3. poprawki
  4. przetarcie – wyrównanie siatką ścierną do gładzi
  5. nałożenie impregnatu

 

Jeśli chodzi o utrzymanie ich w czystości to wystarczy przetrzeć wilgotną szmatką z delikatnym płynem i wszystko elegancko schodzi. Nie wiem czy sprawdziłyby się pod prysznicem, tak jak zapewnia producent, ale przy toalecie i umywalce sprawdza się doskonale. Jak zdarzy się, że woda chlapnie to krople po prostu po niej spływają. Dodatkowo protektor, którego użyłam daje rzeczywiście piękny efekt wosku. Ja jestem od początku niezmiennie zauroczona tymi ścianami i nie zamieniłabym ich na nic innego. Jeżeli tak jak ja marzycie o betonowej ścianie to zdecydowanie polecam tę masę dekoracyjną.

 

 

zvsJ7GEKThC8AbJEBgvULg

 

 

TmJIzkz%TcmJdhDEZd3fMw

 

 

 

fullsizeoutput_249b

 

 

 

img_6912.jpg

 

A jak Wam podoba się uzyskany przeze mnie efekt? Zdecydowalibyście się na taką ścianę u siebie w domu?

 

 

 

 

To nie jest post sponsorowany. Napisałam go tak jak naprawdę uważam i czuję bazując na własnym doświadczeniu.

 

 

 

Jeśli podobał Ci się ten wpis, zainspirował Cię w jakiś sposób albo znasz kogoś komu może się spodobać to koniecznie udostępnij go dalej, żeby jak najwięcej osób mogło do niego dotrzeć 🙂 Zapraszam Cię również do śledzenia mojego instagrama klik!, gdzie codziennie staram się wrzucać kadry z mojego domu i życia 🙂 Zachęcam również do śledzenia mojego rocznego projektu na instagramie: 365 days door project

Dziękuję Ci za odwiedziny i pozdrawiam ciepło,

Joanna Król 

 

 

szafka nocna w stylu Coco Chanel

Cześć! 

Kolejna z rzeczy z cyklu ‚muszę to mieć, ale nigdzie nie mogę znaleźć lub cena jest zaporowa to szafka nocna inspirowana  Coco Chanel.

Coco Chanel nikomu przedstawiać nie muszę. Przyznaję, że jestem jedną z tych osób, które ją uwielbiają. Na półce mam kilka książek opisujących jej życie, a filmy oglądałam z zapartym tchem. Ci co przeczytali kiedyś choć jedną publikację na temat Coco, orientują się zapewne, że przykładała wielką wagę nie tylko do ubioru, ale również do wystroju wnętrz. Lubiła wypełniać pomieszczenia przedmiotami nietuzinkowymi, z charakterem, często sprowadzanymi z zagranicy. Oglądanie filmów o Coco to istna uczta dla oczu zarówno dla fanów mody jak i wnętrz. Ze wszystkich filmów największe wrażenie pod względem wizualnym wywarła na mnie realizacja pt. ‚Chanel i Strawiński’ i konsekwencja zachowana w biało-czarnym wystroju wnętrz jej domu. Film zresztą otrzymał nagrodę Satelitę za najlepszą scenografię oraz wystrój wnętrz.

Film ten  oglądałam akurat nie długo przed urządzaniem mieszkania, a że chłonę świat oczami i później widać to w tym co tworzę i czym się otaczam to nie mogło zabraknąć elementu w czerni i bieli w moim mieszkaniu. Cały dom utrzymany w dwóch kolorach to dla mnie trochę za dużo, ale myślę, że taki kontrastowy mebel świetnie się wpasował w naszą jasną sypialnię. 

Bazą do szafki była wszystkim doskonale znana komódka MOPPE. Do tego cztery toczone nogi, które zostały mi po starych fotelach babci (widziałam, że można podobne kupić na allegro.pl) , dwa kawałki sklejki o grubości 18 mm, czarne gałki kupione w Leroy Merlin oraz biała i czarna farba oraz wosk. Wbrew pozorom nie było to trudne zadanie. 

Potrzebne materiały do wykonania takiej szafeczki:

  1. komódka MOPPE – IKEA
  2. toczone drewniane nogi
  3. gałki w ilości odpowiadającej liczbie szufladek – do kupienia tu: klik!
  4. kawałek deski lub sklejki
  5. ściski stolarskie
  6. klej do drewna
  7. wiertarka 
  8. taśma papierowa lub izolacyjna
  9. farba biała –  ja użyłam farby mineralnej Fleur w kolorze titanium white, ale równie dobrze sprawdzi się farba akrylowa
  10. farba czarna – j.w.
  11. wosk/lakier – ja użyłam wosku również firmy Fleur, jeśli użyjecie farby akrylowej to musicie dokupić do niej odpowiedni lakier, albo może się okazać, że Wasza farba jest na tyle odporna, że nie wymaga zabezpieczenia. Dopytajcie sprzedawcy 🙂

KROK 1. 

Docinamy sklejkę w dwóch egzemplarzach na wielkość podstawy komódki i przyklejamy do spodu szafki. Pamiętajcie by użyć ścisków stolarskich tak żeby deski dobrze przylegały.

KROK 2. 

Wyznaczamy miejsce, w którym chcemy żeby były nogi i nawiercamy cztery otwory na głębokość śrub od nóg. Pomocne będzie zaznaczenie na wiertle gumką recepturką lub zwykłym sznureczkiem jak głęboko mamy wiercić.

zaznaczenie na wiertle głębokości wiercenia

 

KROK 3. 

Wyciągamy wszystkie szufladki. Na tylnych ściankach wyznaczamy środek i nawiercamy dziurki, żeby później móc zamontować gałki. 

KROK 4. 

Wkręcamy nogi, ale nie do samego końca i malujemy całość na biało. Czekamy aż wyschnie.

 

KROK 5. 

Naklejamy  na komódkę taśmę wyznaczając w ten sposób, gdzie będziemy malować na czarno. U mnie najlepiej się sprawdza do tego typu zadań taśma izolacyjna. Zabezpieczamy również miejsce wokół gniazd na nogi. Zaczynamy od pomalowania nóg, następnie malujemy krawędzie na czarno i czekamy, aż dobrze wyschnie. 

nożyczki i taśma

nogi toczone prl

 

góra szafki z pomalowanymi brzegami

KROK 6. 

Jak wszystko dobrze wyschnie to ściągamy taśmy, dokręcamy nogi i zabezpieczamy woskiem/lakierem. 

KROK 7.

Wkręcamy gałeczki i cieszymy się piękną szafką nocną.

 

28942521_10212678344805933_2106359795_o

 

28942077_10212678236563227_553393631_o

 

28938778_10212678238003263_450947228_o

 

 

Jeśli podobał Ci się ten wpis, zainspirował Cię w jakiś sposób albo znasz kogoś komu może się spodobać to koniecznie udostępnij go dalej, żeby jak najwięcej osób mogło do niego dotrzeć 🙂 Zapraszam Cię również do śledzenia mojego instagrama klik!, gdzie codziennie staram się wrzucać kadry z mojego domu i życia 🙂 Zachęcam również do śledzenia mojego rocznego projektu na instagramie: 365 days door project
 .
 .
 .
 .
 .
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko,
 .
Joanna Król 

łazienka w stylu vintage realizacja

Dzień Dobry!

 

Dawno dawno temu, w czasach przed remontem (tak teraz moje życie dzieli się na czas przed remontem i po remoncie, mimo że u siebie mieszkamy już prawie 10 miesięcy), napisalam post z inspiracjami łazienek w stylu Vintage. Pamiętacie? Jak nie to zapraszam tutaj!  Teraz chciałabym Wam pokazać efekt poszukiwań i mojej pracy, bo sporo elementów w tej łazience zrobiłam sama.

Do łazienki zapraszają oryginalne poniemieckie drewniane niebieskie drzwi (z małą nutką fioletu). Kolor ten długo tkwił mi w głowie i chwilę mi zajęło nim udało mi się uzyskać ten konkretny odcień. Do pomalowania użyłam farby mineralnej ‚Fleur’ w kolorze copenhagen blue z kapką pink rococco. Zabezpieczyłam je lakierem tej samej firmy.

image_123986672-2

 

Długo zastanawialiśmy co będzie na ścianach i podłodze. Nie lubimy standardowych łazienek i płytek. Poza tym łazienka jest mała i obawiałam się, że jeśli pokryjemy ściany standardowymi płytkami to optycznie będzie wydawała się mniejsza. Postanowiliśmy, więc znaleźć rozwiązanie dzięki któremu ściany będą zabezpieczone przed wilgocią i jednocześnie będą gładkie, bez łączeń i fug.

 

34157743_10213197883194068_1123305557617278976_n.jpg

 

 

Ostatecznie na ścianie za wanną mamy szkło lacobel w kolorze białym, a na pozostałych dwóch ścianach sama położyłam masę dekoracyjną imitującą efekt betonu firmy Jeger i zabezpieczyłam je impregnatem do ścian z efektem wosku.  Jedną ścianę w całości stanowią drzwi – drewniane oryginalne poniemieckie – pomalowane białą farbą ftalową o wykończeniu satynowym.

Na podłodze położone są płytki cementowe firmy ARTICIMA  Zabezpieczone impregnatem. Zarówno płytki jak i impregnat kupione w sklepie Dom Rustykalny klik!

 

 

podłoga

 

 

Sufit został pomalowany czarną farbą.

 

sufit

Szafkę pod umywalkę kupiłam na olx i pomalowałam mineralnymi farbami włoskiej firmy Fleur i zabezpieczyłam bezbarwnym lakierem. Kolor jakiego użyłam to Miami Milk. Farby Fleur można kupić tutaj!

.

IMG_0011

 

 

IMG_0006

 

Szafkę wiszącą dostałam w prezencie od znajomej w opłakanym stanie, dawniej była to szafka na zegar. Po zegarze nie zostało ani śladu, ale  ja ją wyczyściłam, dorobiłam półki, środek pomalowałam na czarno, z zewnątrz zabezpieczyłam olejem i voila. Szafka jak znalazł na wszystkie podręczne łazienkowe przybory.

Lustro i lampę wiszącą kupiłam w sklepie Westwing tutaj!

a betonowe lampki to firma Loft Light z Wrocławia, klik!

lustro

 

image_123986672-3

Bateria umywalkowa, deszczownica i częściowo bidetka w kolorze czarnym zamawiane były na Allegro i aliexpress.

Mieszacza do bidetki nie udało nam się znaleźć czarnego, więc kupiliśmy w kolorze miedzi i daliśmy do pomalowania proszkowego.

unnamed

 

bidetka

Moja wymarzona obudowa na wannę ze starych drewnianych desek pochodzi ze sklepu Regalia klik!  i jest zabezpieczona lakierem do mebli ogrodowych narażonych na trudne warunki atmosferyczne.

image_123986672

Ah i jeszcze półka na kosmetyki i drzwiczki z maszkaronem do wodomierza! Obie kupione na comiesięcznym legnickim targu staroci i pomalowane proszkowo na czarno.

drzwiczki do wodomierza

 

drzwiczki żeliwne

 

 

drzwi

A z tych mniej ciekawych elementów to umywalka i miska toaletowa są firmy Roca, wanna firmy Viega, a przycisk do spłuczki marki TECE.

Jak Wam się podoba taka łazienka? Ja przyznaję, że bardzo dobrze się w niej czuję. Dla nie których być może za dużo się dzieje na tak małej przestrzeni, ale dla mnie jest idealna. Ma się w niej wrażenie przytulności.  Jest bardziej pokojem kąpielowym tylko w skali mikro. Mam nadzieję, że  kiedyś będę miała okazję urządzić tego typu pomieszczenie w większym formacie. Trzymajcie kciuki, by to mini marzenie się spełniło.

.

.

.

.

Jeśli podobał Ci się ten wpis, zainspirował Cię w jakiś sposób albo znasz kogoś komu może się spodobać to koniecznie udostępnij go dalej, żeby jak najwięcej osób mogło do niego dotrzeć 🙂 Zapraszam Cię również do śledzenia mojego instagrama klik!, gdzie codziennie staram się wrzucać kadry z mojego domu i życia 🙂 Zachęcam również do śledzenia mojego rocznego projektu na instagramie: 365 days door project
 .
 .
 .
 .
 .
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko,
 .
Joanna Król 

żyrandol z drewnianych korali.

Cześć!
Macie czasem tak że coś zobaczycie i tak Wam się spodoba, że po prostu musicie to mieć? U mnie tak było w przypadku tej lampy. Pierwszy raz jak zobaczyłam lampę z drewnianych korali wiedziałam, że taka zawiśnie u mnie w mieszkaniu. Fajnie, kiedy coś nam się spodoba i jest to w zasięgu naszej ręki. W przypadku tej lampy tak nie było. Zaczęłam szukać, przegrzebałam pół internetu, a może nawet cały? Nie wiele jest miejsc, gdzie można zamówić takie cudo. Większość z tych miejsc jest za granicą, a nawet jak zdarzało się w polskich sklepach to cena oscylowała w okolicach 1400 zl.  Ostatecznie doszłam do tego, że najłatwiej i najtaniej będzie jeśli zrobię ją sama. Bo to przecież takie proste będzie, zamówić cały karton korali, włączyć wieczorem film i nawlekać…. Tylko jeszcze najpierw trzeba znaleźć odpowiedni stelaż i wyliczyć ile korali będzie potrzebnych. Ze stelażem udało się za trzecim razem. Korale domawiałam tylko raz 😉
Ale efekt końcowy jak dla mnie jest zachwycający i uważam, że warto było nawlekać, poświęcając nie jeden wieczór, a dobrych kilka – sama już nie wiem ile.
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć, które rozbudziły we mnie chęć posiadania takiej lampy u siebie:
IMG_4713
żyrandol z korali
IMG_6017
lampa z korali
Moimi zdecydowanymi faworytami są lampy z pierwszego i ostatniego zdjęcia.
Taka lampa z surowych korali drewnianych będzie pasowała do wnętrz w stylu boho i skandynawskich. A tak naprawdę wszędzie tam, gdzie tylko uznamy, że wygląda dobrze i robi robotę 🙂

A teraz czas na instrukcję dla tych, którzy zachwycili się tak samo jak ja i pragną mieć taką lampę u siebie.

 korale.png
Do jej wykonania potrzebne będą:
stelaż o średnicy 20 cm  – 18,75 zł do kupienia TU
stelaż o średnicy 50 cm – 38,5 zł   do kupienia TU
• korale drewniane surowe o śr. 12 mm – 972 szt. – (13,53 zł – 100 szt.) do kupienia TU
• korale drewniane surowe o śr. 16 mm – 1242 szt. – (17,22 zł – 100 szt)  do kupienia TU
• korale drewniane surowe o śr. 20 mm – 432 szt. – (2,46 zł – 10 szt. )  do kupienia TU
• szpulka lnianych nici
• nożyczki
• igła z dużym oczkiem
• Ok trzech dobrych filmów – polecam Netflix 😉
• sporo cierpliwości
Koszt samych stelaży i korali to kwota 549,41 zł. Do tego musimy doliczyć koszt kuriera i nici. Całkowity koszt wyniesie, więc w granicach 600 zł. Czy to dużo? Tak i nie. Takie gotowe lampy kosztują powyżej tysiąca złotych i uważam, że to uczciwa cena za koszt materiałów i ilość pracy jakąś trzeba włożyć w jej wykonanie.
Jednak mimo wszystko mała kwota to też nie jest, ale jeśli lubimy otaczać się pięknem to warto zainwestować. W najprostszym pomieszczeniu taka lampa będzie wywoła efekt WOW! 🙂 
potrzebne
KROK 1 
Włączamy jakiś dobry film albo ulubiony serial. Bierzemy stelaż nr. 1 (zdjęcie powyżej). Środkowa część służąca zamontowaniu lampy na żarówce dzieli okrąg na 3 części. Na każdej z tych części zawiązujemy po 18 nici (czyli razem 54). Następnie zaczynamy nawlekać korale licząc od góry w następującej ilości:
8 szt. korali o średnicy 12 mm
13 szt. korali o średnicy 16 mm
8 szt. korali o średnicy 20 mm
Żeby ułatwić sobie zadanie przydatna będzie duża igła z dużym oczkiem. Drewniane korale mają to do siebie, że często w środku nie są idealnie gładkie i może być problem z przewleczeniem samej nici.
Nawlekamy,  aż uzyskamy efekt z poniższego zdjęcia.
nawleczone korale
nawleczone korale leżące
 KROK 2.
Przywiązujemy nici do dużego okręgu (okrąg nr. 2 ze zdjęcia z potrzebnymi rzeczami) układając go w ten sposób, by wypukłą stroną był skierowany ku górze. Włączamy kolejny film i zaczynamy na nowo nawlekanie. Znowu licząc od góry:
10 szt. korali o średnicy 16 mm
10 szt. korali o średnicy 12 mm
KROK 3.
Uf! Już prawie koniec. Bierzemy ostatni okrąg (nr. 3 ze zdjęcia z potrzebnymi rzeczami) i przywiązujemy do niego poszczególne nitki.
Teraz pozostaje tylko zawiesić żyrandol i cieszyć się jego widokiem każdego dnia.
Na koniec jeszcze dwie kwestie, które trzeba rozważyć przed decyzją o wykonaniu takiej lampy:
1. Lampa taka jest dość ciężka, musimy więc być pewni, że nasz strop i sposób w jaki jest zamontowana podsufitka udźwignie taki ciężar.
2. Drewniane korale są drewnianymi koralami, nie przepuszczają więc światła, a jedynie przechodzi ono między nimi, wychodzi górą i dołem. Dlatego musimy zastanowić się jaką żarówkę zamontujemy w środku i czy na pewno lampa tego typu nadaje się do pomieszczenia, w którym wymarzyliśmy sobie, że będzie wisieć.
U mnie wisi ona w sypialni, gdzie nie potrzebuję specjalnie jasnego światła, a w suficie mam zamontowany hak, dlatego mogę spać spokojnie, że całość nie spadnie nam w środku nocy na łóżko.
A prezentuje się ona tak:
lampa z drewnianych korali DIY
żyrandol z drewnianych korali
lampa z drewnianych korali
drewniany żyrandol
lampa drewniana w sypialni
lampa z korali w sypialni
Wg mnie warto było poświęcić kilka wieczorów na jej wykonanie. Jestem pewna, że będzie długo u mnie wisieć i prędko mi się nie znudzi. Jest kwintesencją wszystkiego co lubię. Jest surowa, drewniana, ma prosty kształt, ale jednocześnie jest mocno dekoracyjna.
 .
 .
 .
 .
 .
Zgadzacie, się ze mną, że robi klimat w sypialni? 🙂
 .
 .
 .
 .
 .
Jeśli podobał Ci się ten wpis, zainspirował Cię w jakiś sposób albo znasz kogoś komu może się spodobać to koniecznie udostępnij go dalej, żeby jak najwięcej osób mogło do niego dotrzeć 🙂 Zapraszam Cię również do śledzenia mojego instagrama klik!, gdzie codziennie staram się wrzucać kadry z mojego domu i życia 🙂 Zachęcam również do śledzenia mojego rocznego projektu na instagramie: 365 days door project
 .
 .
 .
 .
 .
Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam cieplutko,
 .
Joanna Król 

łazienka w stylu Vintage – inspiracje

Cześć!

Po dość długiej przerwie, w końcu zasiadłam do komputera żeby napisać dla Was post. I trochę dla siebie 😉 Ostatnio dużo się dzieje, odebraliśmy klucze od mieszkania, pochłonął nas remont, który już powoli powoli dobiega końca. W między czasie oficjalnie założyłam działalność, w związku z czym miałam sporo załatwiania i latania po urzędach, księgowych itd. Ale w końcu oficjalnie jestem na swoim, oficjalnie zajmuję się projektowaniem wnętrz i stylizacją mebli. Mam swoją własną stacjonarną pracownię (która również czeka na urządzenie). Poza tymi pochłaniaczami czasu robię projekt domu jednorodzinnego, przede mną pierwszy projekt home stagingowy, który mam nadzieję pokazać Wam na blogu i całkiem spora sterta mebli do odświeżenia. A w między czasie sterty czytanych książek, i rodzinne spacery w słoneczne dni, które pozwalają mi na chwilę zwolnić i nabrać oddechu. Powoli wszystko zaczyna nam się stabilizować, dni mam wypełnione do granic możliwości, ale tak lubię żyć najbardziej 🙂 Jednak o tym chcę Wam przynudzać, a pokazać łazienki w stylu vintage, czyli zbiór inspiracji do mojej własnej łazienki i moodboard do naszego maleństwa. Gotową łazienkę pokażę Wam jak już będzie w 100% gotowa.

Kiedy postanowiliśmy kupić mieszkanie, musieliśmy ustalić jak będziemy chcieli je urządzić. Na całe szczęście mamy z moim Fabianem podobny gust, więc nie było to trudne. Ja sama mam bardzo różnorodny gust, lubię przede wszystkim wnętrza oryginalne, nie przeciętne, inne. Zresztą wszystko w życiu takie lubię – wyróżniające się. Uwielbiam mieszanki stylowe, kolorystyczne, materiałowe i jednocześnie ponadczasowe. Lubię łączyć całkiem nowe z całkiem starym. Mój Fabian uwielbia czerń i beton. Oboje nie lubimy płytek na ścianach w łazience. Nie lubię trendów i ślepego podążania za nimi, bo zwykle kończy to się wnętrzami na jedno kopyto, które po pół roku nam się nudzą, a musimy dalej w nich funkcjonować. Popatrzcie na zebrane przeze mnie inspiracje:

dark-indsutrial-bathroom

 

18290119_10210206546012508_728042533_o

 

ed8303b9d221bfc33eceae0aa617d415

 

plytki-ceramiczne,big

 

tumblr_inline_n6au6dSTfi1rc89a3

 

czarna_deszczownica_w_bialej_lazience_w_stylu_klasycznym

 

012a6fc20da191e947458a8aec6950a4

 

bathroom-plank-wall-2B-1-2Bof-2B10-1

 

 

e1b8176d0219ebf3d2b65d0cf2896fdc

 

bathroom vanity 030

 

 

Dlatego urządzając naszą łazienkę, zdecydowaliśmy się wybrać materiały, które są trwałe i nas urzekają, a dodatkowo są klasyczne. Postanowiliśmy więc na podłogę położyć cementowe wzorzyste płytki, wannę obudować starym drewnem, a na ścianach położyć białe szkło (narożnik przy wannie) i beton. Drzwi zostają stare drewniane poniemieckie ze starymi klamkami, po ich dwóch bokach są drewniane nieruchome skrzydła drzwi pasujące drzwi, które od strony łazienki zostają odsłonięte, lecz pomalowane na biało i polakierowane. Całości mają dopełnić czarne baterie w stylu retro, tafla lustra o fantazyjnym kształcie zawieszona na łańcuszku, stylowe kinkiety oraz szklana lampa. Do tego takie smaczki jak stare żeliwne drzwiczki z maszkaronem do wodomierza (pomalowane proszkowo na czarno), żeliwny uchwyt na papier toaletowy i stara żeliwna półka kupiona na starociach. Ah i oczywiście pod umywalką nablatową stara szafka na fikuśnych nóżkach pomalowana w odcieniach niebieskiego farbami mineralnymi. Popatrzcie na stworzony przeze mnie moodboard:

moodboard łazienka łukasińskiego .jpg

Ja już nie mogę się doczekać efektu końcowego, a Wy? Lubicie takie łazienki w stylu vintage?

 

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

warsztat robienia perfum – perfume lab Mo. 61

Dzień dobry!

Lubicie dostawać prezenty? Bo ja bardzo, szczególnie takie, których się totalnie nie spodziewam. Dawno już takiego nie dostałam, żeby mnie całkowicie zaskoczył. Z Fabianem jesteśmy już razem ładnych kilka lat, znamy się na wylot i każda okazja do robienia sobie prezentów jest dość problematyczna, bo właściwie niczego nam nie brakuje w życiu codziennym, jak coś nam się podoba i uznamy to za potrzebne to po prostu kupujemy… mamy to szczęście, że możemy sobie na to pozwolić. Ale, przez to jest właśnie trudniej z prezentami. Zawsze musimy się bardziej nagłowić żeby zaskoczyć drugą osobę. I wiecie co? Dalej nam się to udaje. A w ostatnią gwiazdkę F. Już przeszedł samego siebie, bo dał mi w prezencie voucher na indywidualne warsztaty tworzenia perfum w Perfume Lab Mo. 61. I o tym dzisiaj chcę Wam opowiedzieć.

 

voucher Mo.61

Żeby wykorzystać voucher musiałam wybrać się specjalnie do Krakowa lub Warszawy, bo właśnie w tych dwóch miastach mieszczą się ‚labolatoria’. Wybrałam Kraków, i pojechałam na warsztat dopiero tydzień temu dlatego dopiero teraz Wam o tym piszę. Na wykorzystanie vouchera jest 3 miesiące, ale jeśli komuś nie pasuje to nie ma problemu żeby się dogadać i wykorzystać go jeszcze później. Nazwa Perfumerii pochodzi od adresu pierwszego laboratorium, które mieści się w Warszawie przy ul. Mokotowskiej 61.

ściana butelek z zapachami Mo.61

 

zapachy Mo.61

 

butelki Mo.61

 

 

Warsztat indywidualny jest prowadzony przez pracownika perfumerii i rozpoczyna się wykładem o historii perfum oraz o sposobach pozyskiwania zapachów. Po tym przystępuje się do wąchania mnóstwa zapachów, podczas którego cały czas toczy się rozmowa na ich temat. Te nuty zapachowe, które najbardziej nam się podobają odstawiamy na bok, a później wśród nich przeprowadzamy selekcję i komponujemy swój własny, unikalny zapach. Mateusz, który prowadzi krakowską perfumerię, ma szeroką wiedzę na temat historii perfum, ale i różnych zapachów. Wąchanie wszystkich tych niezwykłych nut zapachowych było bardzo ciekawym doświadczeniem. Dodatkowo atmosfera, francuska muzyczka w tle i te cudowne szklane brązowe apteczne butelki. Były to zdecydowanie dobrze spędzone godziny. Bardzo kreatywne, pobudzające zmysły i relaksujące. Polecam wszystkim!

butelka z brązowego szkła Mo.61

A żeby zabrać trochę tego wszystkiego ze sobą do domu, to stworzyłam  50 ml własnych unikalnych perfum. Musiałam również wymyślić dla nich nazwę, a że akurat był 18 dzień miesiąca, ja urodziłam się 18 to nazwałam je z francuskiego ‚dix-huit’.

butelka perfum Mo.61 - dix-huit

Głównymi zapachami w mojej kompozycji jest szafrandębowy mechróżowy pieprzzamsz i zapach ziemi po deszczu. Reszta pozostanie moją słodką tajemnicą. Jakkolwiek dziwnie brzmią nazwy niektórych zapachów, to pachną obłędnie. I nie wszystkie pachną tak jak nam się wydaje, że powinny. Nuta zamszu jak dla mnie zupełnie nie przypomina zapachu zamszowych butów, torebki czy kurtki, co jest spowodowane tym, że za zapach np. butów składa się również zapach kleju, nici, podeszwy itp.

Kończąc tę recenzję, wcale nie sponsorowaną, jestem oczarowana Perfume Lab Mo. 61 i cieszę się z kolejnego kreatywnego doświadczenia w moim życiu 🙂 Życzę Wam wszystkim tak samo udanych prezentów, wielu kreatywnych doświadczeń i udanej reszty tygodnia! 🙂

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam, Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

kalendarz na marzec

 

Dzień dobry 🙂

Nie mogę uwierzyć, że już marzec! Oczywiście znowu zorientowałam się zbyt późno, że już kolejny miesiąc i dlatego dopiero dziś daję Wam nowy kalendarz, na szczęście marzec to długi miesiąc! 😉 W przyszłym miesiącu obiecuję poprawę!

Dziś nie będę się rozpisywać. Zostawię Wam tylko kalendarz i lecę szperać po sklepach z meblami i tapetami, a jutro wpadnijcie na nowy post 🙂

Wersja z grafiką:

klik!

kalendarz Atelier marzec

 

i minimalistyczna:

klik!

kalendarz Atelier marzec

 

 

 

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłej soboty  Wam życzę , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

szukając swojego pierwszego własnego mieszkania?

Cześć,

W końcu nadszedł czas, że siedzę przy komputerze i mogę się zająć tym na co mam ochotę, bez terminu nad głową. Wniosek do PUP złożony, teraz pozostaje tylko czekać. Początkowo ten post miał dotyczyć poszukiwań inspiracji do urządzenia własnego mieszkania, ale jak zaczęłam pisać to stwierdziłam, że najpierw chcę się z Wami podzielić tym na co zwracaliśmy szczególną uwagę szukając mieszkania. Doświadczenie jakie zebrałam wielokrotnie się przeprowadzając (chyba z 9 razy Oo) pozwoliło mi już na etapie szukania mieszkania sporządzić listę warunków jakie MUSI spełniać to pierwsze nasze własne. Właśnie dlatego samo szukanie mieszkania zajęło mi ponad pół roku. Ale! Ale udało mi się znaleźć bliskie ideału. Bliskie, bo musieliśmy zgodzić się na kilka kompromisów i wydaje mi się, że uniknąć się tego nie da. Uważam natomiast, że i tak spełnia ono bardzo dużo naszych warunków. Gdybyście przymierzali się do kupna swojego  pierwszego mieszkania (podejrzewam, że po kupnie pierwszego człowiek jest już o wiele wiele mądrzejszy), polecam sporządzić sobie taką listę i przeczytać ją za każdym razem przed pójściem z wizytą w nieruchomości. U nas lista wyglądała tak:
konkretna lokalizacja – blisko parku, blisko moich rodziców, blisko przedszkola i sklepów, plus uważam, że to po prostu najładniejsza dzielnica naszego miasta 🙂 )
koniecznie stara kamienica z wysokimi sufitami – nie którzy pukali się w głowę, inni pytali dlaczego. więc tłumaczę – grube mury, a co za tym idzie niższa temperatura latem i brak ryzyka ugotowania się latem, wyższe sufity -> więcej przestrzeni, w nowych budynkach często nie ma piwnic, a jak są to malusie, i ostatnie a jedno z ważniejszych to to, że stare budynki już się ‚uklepały’, ziemia pod budynkiem zawsze pracuje, co może wpływać na konstrukcję, wprowadzając się do starego budynku widzimy wszystkie krzywizny i braki, natomiast wprowadzając się do zupełnie nowego budynku nie wiemy co się wydarzy. Mieszkając w krk wynajmowaliśmy mieszkanie, w którym mieliśmy pęknięcie przez całą długość mieszkania pod sufitem, wyprowadzając się, bo jak się wprowadzaliśmy to pęknięcie było w jednym pomieszczeniu, nie chcę nawet wiedzieć co jest teraz. Także reperowanie takich ubytków na bierząco nie ma zwyczajnie sensu, bo pęknięcia mogą się powtórzyć i pogłębić. Inny przypadek, który znam to wilgoć wychodząca na ścianie w sypialni sąsiadującej z łazienką, najprawdopodobniej robotnicy się spieszyli i zrobili nieszczelne rury. Od pół roku pół ściany w sypialni rozkute.
koniecznie 1 piętro ->  parter – ciągnie od piwnicy przez co mieszkania parterowe potrafią być naprawdę zimne, poza tym łatwiej się włamać i są dość ciemne. Wyżej niż pierwsze piętro bez windy z zakupami i dzieckiem, nie koniecznie, wnoszenie materiałów budowlanych, mebli, wszystko nagle staje się bardziej skomplikowane niż jest w rzeczywistości. Nie wspominając już o tym, że w pewnym wieku takie chodzenie po schodach jest zwyczajnie męczące 😉
 żadnego boiska ani placu zabaw za oknem -> co kto lubi, plac zabaw za oknem jest fajny, jak się ma dzieci, bo można wypuścić je na dwór i z okna mieć na oku, schody zaczynają się jak na tym samym placu zabaw bawi się gromada dzieci, a Twoje maleństwo chce spać, albo kiedy wieczorami zbierają się nieco starsi bywalcy z piwkiem w ręce i do późnych godzin nocnych podśpiewują. Inną zmorą też z mieszkania w krk, było to, że całe nasze osiedle było wyłożone kostką, a mieszkańcy o wszystkich porach dnia i nocy przemierzali pospiesznym krokiem dziedziniec w towarzystwie walizki na kółkach. Nikogo więc nie dziwił terkot kółek ani o północy, ani o 3 czy 5 nad ranem, natomiast wszystkim działało to na nerwy 😉
 balkon -> malusi, ale dobrze go mieć, szczególnie gdy dziecię uśnie letnią wieczorową porą, zawsze można wyjść, przycupnąć na niewielkim krzesełku z lampką wina i odetchnąć.
 miejsce parkingowe -> ooj przydatne. nie ma nic gorszego niż bieganie z dzieckiem pod pachą i dwiema torbami zakupów przez dwie ulice, bo wszystkie miejsca zajęte.
 •  sąsiedzi -> nam zdażyło się mieć sąsiada pod nami, któremu przeszkadzało w ogóle nasze istnienie jak tak sobie pomyśle, bo naprawdę nie robiliśmy nic nadzwyczajnego, mieszkaliśmy samo we dwójkę i dużo czasu spędzaliśmy poza domem, a w domu głównie spaliśmy i oglądaliśmy seriale ( ah te studenckie czasy)
usytuowanie mieszkania względem stron świata! -> choćby nie wiem jak mieszkanie było piękne i miało super niską cenę, w ciemnym mieszkaniu bez słońca jest po prostu smutno i ponuro. Człowiek to prosta istota, która potrzebuje słońca, więc zwracajcie uwagę jak jest usytuowane mieszkanie i mając też to na uwadze rozmieszczajcie funkcje pomieszczeń. Podczas poszukiwań naszego wymarzonego M. trafiłam na mieszkanie, które pomimo tego, że mieściło się na drugim piętrze, na tyle zaciekawiło mnie swoim rozkładem, że postanowiłam je obejrzeć. I rzeczywiście, mieszkanie miało fenomenalny jak dla mnie układ, ilość pomieszczeń się zgadzała, wszystko było tak jak powinno być, poza tym drugim piętrem i … tym że było potwornie ciemne. Okazało się później, że mieszkanie jest wystawione na sprzedaż już 6 lat! Właścicielom się nie spieszy ze sprzedażą, ale nie dziwię się, że nikt się na nie nie zdecydował.
Niby są to oczywiste rzeczy, ale wiem, że sporo osób nie zastanawia się nad nimi, a pózniej już po dokonanym zakupie, uświadamia sobie, że nie był to najlepszy wybór. Także kupujcie mieszkania Z GŁOWĄ i BEZ POŚPIECHU.
A tutaj  wersja rysunkowa, mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo robienie jej sprawiło mi sporo przyjemności 🙂
o-czym-pamietac-kupujac-mieszkanie
Hm. Widzę że się ciut rozpisałam. Bardziej niż się spodziewałam.  Ciekawi mnie też czy komuś z Was zdarzyło się popełnić błąd przy wyborze mieszkania, którego teraz żałujecie oraz na co Wy zwracaliście uwagę? Bo może ja o czymś nie pomyślałam, a powinnam? 🙂 koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzu!

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego tygodnia Wam życzę , Joanna Król

 

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

3 urodziny Tosi

Cześć!

Tydzień temu były 3 urodziny Tosi. Ciężko uwierzyć, że to już 3 (TRZY!) lata!

Gdyby ktoś 3 lata temu powiedział mi, że dziś będę tu gdzie jestem teraz to nie uwierzyłabym. Były to zdecydowanie najlepsze 3 lata z mojego dorosłego życia. Mnóstwo nieprzespanych nocy, mnóstwo chwil zwątpienia, ale do tego cała masa uśmiechów i nie zapomnianych chwil. Chwil, które już się nie powtórzą i nie wrócą. Dzięki Tosi nauczyłam się naprawdę cieszyć chwilą. Delektować momentem. Jeszcze większą radość niż kiedyś sprawia mi przygotowywanie różnych dekoracji i pieczenie ciastek, żeby te pojedyncze chwile uczynić jak najbardziej wyjątkowymi. Spotkanie rodzinne tradycyjnie odbyło się w jadalni, którą niektórzy z Was już widzieli, a Ci co ich to ominęło to zapraszam tutaj: metamorfoza jadalniNa codzień jadalnię ozdabiają bordowe zasłonki i inne dodatki w tym odcieniu, ale na kolory przewodnie urodzin wybraliśmy czerń i biel, dlatego też zmieniłam zasłonki na czarne, i dodałam kilka czarnych elemntów dekoracyjnych, takich jak papierowe rozety nad stolikiem czy pompony z bibuły w oknie. Jako podkładek na stół użyliśmy czarnego bloku technicznego. Jak widzicie większość dekoracji była wykonana z papieru, czyli niedrogo i efektownie. Nie mogło oczywiście zabraknąć balonów z helem, również w kolorze czarnym oraz białym w czarne kropki. Właśnie dlatego lubię i zawsze wszystkich namawiam na neutralną bazę w pomieszczeniach – wystarczy zmienić kilka dodatków, a pomieszczenie od razu zyskuje inny charakter. Zgodzicie się ze mną?

urodziny-tosi

 

czarne-balony

 

czarne-nakrycie-stolu

Na motyw przewodni wybraliśmy króliczka Miffy. Wiem, że połowa instagrama ma już tę lampę, ale Tosia uwielbia bajkę z Miffy w roli głównej i książeczki też. A ja lubię je tak samo bardzo. Dlatego w prezencie dostała lampę w rozmiarze XXL, maskotkę, spodenki i koszulkę z miffy, i również na zaproszeniach pojawiła się postać króliczki. Sami spójrzcie na uśmiech Tosi i dekoracje i oceńcie czy było warto siedzieć do późna i szykować to wszystko 🙂

ciasteczka-domki

 

ciasteczka-na-patykach-miffy

 

tosia-i-miffy

 

tosia-i-lucyna

 

tosia-z-wujem-i-ciocia

 

urodziny-tosi-stolik-ze-slodyczami

 

zaproszenie-urodzinowe-z-miffy

Ah no i oczywiście tort z Miffy w wykonaniu Słodkiej Dziurki klik!

tort Miffy.jpg

A jeśli podoba Wam się zaproszenie, to możecie je pobrać i uzupełnić. Ja zaproszenia drukowałam na zwykłym papierze i przyklejałam na czarny blok techniczny. Tosia w ramach swojego podpisu odbiła swój palec czarnym tuszem.

Link do pobrania tutaj:klik!

 

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz po sobie ślad w formie komentarza! 🙂 A jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!. Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam i miłego weekendu życzę , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

kalendarz na luty 2017

Cześć, cześć!

Kolejny miesiąc i kolejny kalendarz z grafiką M. HIPNER. W zeszłym miesiącu chyba Wam się spodobał, więc będzie kontynuowany. Z lekkim opóźnieniem, ale przed nami cały miesiąc, więc na pewno się przyda! W formacie a4, tak samo jak miesiąc temu ze sporą ilością miejsca na notatki. Tym razem w roli towarzysza kocur z wąsem. Pobierajcie i korzystajcie! Ślijcie dalej i udostępniajcie. Klikajcie lajki i wpadajcie pojutrze na urodzinowy Tosinowy post 🙂

Link do pobrania kalendarza z kocurem: klik!

kalendarz-z-kotem-atelier-rzeczy-ladnych-hipner-luty

A dla tych co wolą wersję minimalistyczną link tutaj: klik!

kalendarz-atelier-rzeczy-ladnych-luty-2017

 

 

Jeśli chcesz być na bieżąco polub mój fanpage na facebooku klik! oraz profil na instagramie klik!.Dodatkowo zobaczycie tam to, czego na blogu nie ma! Zachęcam również do śledzenia moich pozostałych profili na instagramie: 365 days door project oraz kROOL design.

Pozdrawiam , Joanna Król

Wszystkie prace oraz zdjęcia opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa (chyba, że podpis pod zdjęciem wskazuje inaczej). Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.